niedziela, 27 czerwca 2010

Rama i Sita


" Ten, który się podoba..."

Rama- kolejne wcielenie Wisznu ( siódma, słoneczna awatara).
Prawdziwy facet...książę, cnotliwy, ckliwy...Wzór postępowania. Jego imię, synonim prawdy, wymawia się Ram i mantruje jak świętą zgłoskę Om.

Najważniejsza mantra wejścia w tę energię boskości to: SitaRam SitaRam Sita Sita SitaRam.

Kiedy ciało niesione jest na ghat kremacyjny, krewni powtarzają mantrę: Ram nam satya hai, co znaczy niech prawda cię wyzwoli".


Przedstawiany jest z łukiem czasem z pięcioma strzałami w kołczanie symbolizującymi pięć zmysłów. Gdy jest Ramaczandrą, przedstawia się go siedzącego na rydwanie zaprzężonym w jednego lub dwa białe konie.


" W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność). "


W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.


Według indyjskiej kosmologii, pojawił się w Treta Yuga, wieku trzech ogni rytualnych, by przynieść szczęście i pokój na ziemi.

Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.


Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.

Sam jest wyznawcą Śiwy, a po zwycięstwie nad Rawaną, wystawił w Rameswaram lingę.Uważa się go za guru Śiwy".


Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei
.

Sita- bruzda

Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.


" W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął".

Gdyby tak mężczyźni w dzisiejszym świecie chcieli mieć coś z Ramy...albo jeszcze lepiej po prostu mieli. Nie trzeba by się łokciami rozpychać i wszystko byłoby w tzw. " pakiecie". Ale niestety do Ramy to im raczej daleko...ba nawet do Rahula z
K3G daleko...nie podaruje bransoletki nie potańczy z tobą na pustyni wśród piramid...ehhh...





wtorek, 15 czerwca 2010

Jak ze snu...

Podobno sny są odzwierciedleniem naszych pragnień, tych najgłębiej skrywanych...
Znalazłam te piosenkę bo ona obrazuje ostatnio przychodzące do mnie sny...zaręczyny...ehhh... - kobiety...







niedziela, 13 czerwca 2010

Muzyka we mnie w muzyce ja...


Muzyka jest nieodłącznym elementem indyjskiej kultury. Filmy rodem z Bollywood przepełnione są piosenkami i tańcem. I mimo, iż powoli wkrada się w nie zachodni styl to jednak muzyka jest obecna zawsze.

" Muzyka jest tak stara jak ludzkość, a człowiek rodzi się ze zdolnościami muzycznymi, danymi od Boga lub bogów. Te zdolność trzeba w sobie odnaleźć, pielęgnować, pieścić i ćwiczyć, a dojdzie się do mistrzostwa, czyli do jak najbliższego kontaktu z Bogiem lub boskim światem".- J. Kret " Moje Indie"

W Indiach mówi się, że muzykę stworzył Bóg lub bogowie, aby udowodnić swoje istnienie
. Rozwija się ona z dwóch tradycji, dwóch korzeni- hinduskiego i muzułmańskiego. Muzyka jednoczy ludzi o odmiennych poglądach, w obu przypadkach uznaje się jej boskie pochodzenie i jej praktykowanie zbliża ludzi do Boga lub świata boskiego. Klasyczna muzyka indyjska to tzw. ragi. Raga składa się z kombinacji dźwięków niemuzycznych ( nad) np: dźwięki maszyn, krzyki czy huk. Oraz muzycznych np: odgłos potoku lub śpiew ptaków.
Mamy w muzyce indyjskiej dwanaście nut, siedem naturalnych, które tworzą oktawę i pięć dodatkowych.
Laya- tempo
Tala- rytm
Dwa ważne elementy tworzące muzykę indyjską.
Ta muzyka stała się dla mnie rodzajem afrodyzjaku, taką odskocznią od rzeczywistości...towarzyszy mi wszędzie. I zapewne będzie towarzyszyła jeszcze długie lata...

środa, 9 czerwca 2010

Wierszowo...


" Bajka indyjska"- M. Pawlikowska- Jasnorzewska

Sandałem wonny i brązem ciała, w jedwabiu szat, ten Jedyny
perłami w uszach dźwięczy przy tańcu i depcze kwiaty bez winy.

Hari na łące w rozkoszy śnie

tańcząc przetańczą noce i dnie

Drżącą zagrodą ramion otoczy kochanki pierś, krąg księżyca.

Oddechem słodszym niż kwiaty tila usta kochanki zaszczyca.

Tysiąc bajader przed nim się gnie,

kołysząc ciał swych palmowe pnie


Bażanty w kratę złotą z niebieskim słuchają brzmień czarofletni.

Bóg się rozpasał w kole kobiecych brzuchów, wiosennych i letnich.

Hari na łące w rozkoszy śnie

tańcząc przetańczą noce i dnie.

Piersi wzburzone, białe z tęsknoty, wznoszą się w krąg Jedynego.

Hari, Gowinda, Madana, Kama - oto imiona są jego.

Tysiąc bajader przed nim się gnie,

kołysząc ciał swych palmowe pnie.

Słonie podchodzą, wiankiem stanęły wśród gąszcza drzew Wrindawany.

Wąż objął szyję skwitłej Keatki, kołysząc się zasłuchany

Hari na łące w rozkoszy śnie

tańcząc przetańczą noce i dnie.


Mnie jak malajską stokrotkę tańcem wdeptali w grunt i murawę

Mnie jak gazelę młodą spłoszyli, wpatrzoną w boga Madhawę.

Tysiąc bajader przed nim się gnie,

kołysząc ciał swych palmowe pnie.

Na sercu bóstwa, w rękach miłości, innych się krew rozsłodycza

Snieżnozębaty nie raczył ku mnie zwrócić lotosu - oblicza

Hari na łące w rozkoszy śnie

tańcząc przetańczą noce i dnie.

Zadeptał nogą w górę wzniesioną, sklepioną w łuk na podbiciu.

ramion fontanny, oczu lotosy i usta słodkie w użyciu.

Tysiąc bajader przed nim się gnie,

kołysząc ciał swych palmowe pnie.


Wdeptał w proch ręce, srebrne piersi jak śpiew powstrzymany

i tańczy na mnie, obce całując kolana, swój taniec boga Madany.

Hari na łące w rozkoszy śnie

tańcząc przetańczą noce i dnie.


Ktoś by powiedział "wariatka"...tak nie myliłby się wcale...Tak mnie dziś naszło...
Poetycko w czerwcu... :) I tematycznie zarazem .



wtorek, 1 czerwca 2010

Z rana

Siska wysłała link na gadu.Fantastyczna! ;) Nie mam nic więcej do powiedzenia, trzeba posłuchać...tylko słuchać. ;)
Dzięki Sis.


poniedziałek, 31 maja 2010

Gęsia skórka...


Richard Trentson- amerykański seryjny morderca, pseudonim " wampir". Wypijał krew ofiary i zjadał fragmenty jej ciała.
Ted Bundy- ofiary zwykle zabijał używając tępego noża lub dusząc je.
Javed Iqbal- pakistański morderca, który zamordował i wykorzystał seksualnie ponad 100 dzieci.

I wreszcie Thug Behram.

Działał na terenie Indii w latach
1790–1840, przywódca sekty Thugów. Przypisuje mu się uduszenie ceremonialnym szalem 931 osób, jednak nie ma do końca pewności ile zbrodni popełnił w rzeczywistości. Jego sekta dokonywała rytualnych mordów na cześć bogini Kali. Sam nie był obecny przy wszystkich 931 mordach, twierdził iż zabił " tylko " 125 mężczyzn. Behram został skazany na śmierć i powieszony w 1840 roku.

Raman Raghav psychopatyczna seryjna morderczyni działająca na terenach Indii w połowie lat 60.
Zdiagnozowano u niej schizofrenię po aresztowaniu.

Seria brutalnych morderstw wstrząsnęła miastem Mumbai w sierpniu 1968 roku. Wszystkie morderstwa zostały popełnione w nocy przy użyciu twardych i tępych narzędzi. Podobna seria morderstw miała miejsce w latach 1965-1966, na wschodnich przedmieściach miasta.
Po złapaniu przyznała się tylko do 23 morderstw, jednak wiadomo że popełniła znacznie więcej.
Udowodniono, że cierpiała on na schizofrenię paranoidalną i nie była w stanie zrozumieć, że jej działania są nie zgodne z prawem. Została skazana na dożywotni pobyt w więzieniu i przymusowe leczenie psychiatryczne.

Mordercy mogą być fascynujący...


środa, 26 maja 2010

Chup Chup Ke...Chori Chori...

Dziś coś co brzmi w moim sercu...coś co jak najbardziej pasuje do jego przyśpieszonego rytmu...
Piosenka jest dobra na wszystko...:)