środa, 18 sierpnia 2010

Na płótnie...







Samir Mondal, pierwszy raz zetknęłam się z jego obrazami dzięki filmowi " Taare Zameen Par". Dzięki niemu właśnie Ishaan malował takie piękne prace. Mondal urodził się w Bengalu, ukończył Art. College w 1975 roku. Jego prace znajdują się w wielu kolekcjach prywatnych w całych Indiach i nie tylko. Miał ponad 24 wystawy indywidualne oraz brał udział w wystawach zbiorowych. Jego obrazy są pełne nowoczesności, wszechstronne.Ostatnia wystawa malarza miała miejsce od 29 stycznia do 4 lutego 2008 roku w Mumbaiu. Mnie osobiście one urzekły...

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Na plaży, na plaży fajnie jest...

Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że aby być piękną trzeba posiadać :

a) duży biust ( najlepiej oczywiście powiększony)
b) nogi do samej szyi- tzn. cholernie długie co zwykle nie jest możliwe o naturalnym nie wspomnę...
c) brzuch płaski jak tafla jeziora- tzn. żadnej fałdki no bo jak to tak ...fuuu...

Model piękna współczesnej kobiety nie jest ..hmmm...zachwycający. Szczególnie jeżeli posiada się tu i ówdzie fałdki bądź też jest się niską i nogi zamiast do nieba sięgają po prostu ziemi. Czasami można nabawić się niezłych kompleksów leżąc na plaży i obserwując kolejno to przechodzące " laseczki" Zwłaszcza kiedy nasz facet bądź też mężczyzna patrzy na nie zupełnie inaczej niż na nas...raczej jak na coś do jedzenia...( wiadomo o co chodzi).
Dla porównania załączam dwa filmiki... Na jednym chuda Priyanka Chopra doprowadzająca chłopców na leżankach do obłędu a na drugim Rani Mukherjee rozkochująca w sobie Saifa Ali Khana.



czwartek, 12 sierpnia 2010

Hanuman oddany Ramie


Syn Waju boga wiatru. Ma moc chwytania obłoków, wyrywania drzew, kruszenia skał i podnoszenia gór.

" Neutralizuje wszystkie złe wpływy planetarne, a zwłaszcza wpływ Saturna (Ganeśa neutralizuje wpływ Marsa)".


Hanuman jest opiekunem zapaśników i walczących. Przedstawiany z maczugą w ręce, potężny zapaśnik z głową małpy. Patron wszystkich sportowców, jego maczuga oznacza inteligencję kosmiczną służącą przetrwaniu.

" Symbol idealnego ucznia, karny i oddany, słucha nauk mistrza, nie komentując, tylko ucząc się. Sam stał się mistrzem gramatyki i poetyki."

" Silny i nieśmiertelny, walczy z rakszasami, złośliwymi i niedobrymi duchami, które przeszkadzają sprawować rytuały i plączą ludzkie losy. Ich panem jest Rawana ".


Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie oddany i wierny.

" Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone".


Jest przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych.


" Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie".

" Na terenie Maharashtry, ma swoje świątynki obok Ganeśi we wszystkich wioskach, które chroni zresztą przed rakszasami. W całych Indiach pod dużymi drzewami zawsze znajduje się maleńka kapliczka z jego wizerunkiem. Jest obok Ganeśi ulubionym towarzyszem dzieci".

Hanuman jest przede wszystkim obrońcą i bogiem drzew, to znaczy uosabia ideę obrony indyjskiego drzewostanu.
W Delhi zbudowano potężną świątynię, mająca uobecnić ten właśnie problem. Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.

Hanuman Dżajanti
święto z okazji jego narodzin przypada na pełnię księżyca w miesiącu czaitra (marzec/kwiecień), recytuje się te fragmenty Ramajany w których opiewane są jego najlepsze cechy — lojalność wobec Ramy i prawość.





środa, 11 sierpnia 2010

Indie w obiektywie.




Być kobietą, być kobietą...


Pisałam już wcześniej na temat losu kobiet w Indiach. Nie wydaję mi się jednak abym do końca wyczerpała temat. Wręcz przeciwnie ledwie go musnęłam...

" 18 letnia Menhaz Khan wyszła za mąż bez pozwolenia rodziców. Za karę udusili ją i poćwiartowali"- The Times of India- 11 lipca. "

" Podróżująca pociągiem do Delhi 30-latka nie miała biletu. Pokłóciła się z konduktorem. Wyrzucił ją z pociągu w pełnym biegu. Uderzyła w słup trakcji, zginęła. Nikt z przedziału nie pomógł"
- The Times of India- 7 lipca

" Nieznana z nazwiska 30-letnia kobieta w biały dzień została rozebrana i pobita. Przyczyny nieznane. Nikogo nie ukarano"
-
The Hindu- 13 stycznia

Gazety codziennie piszą na temat kobiet...wydarzeń niekiedy mrożących krew w żyłach. A i tak są to tylko przypadki najbardziej ciekawe...

Obserwujemy teraz duży wpływ Zachodniej kultury, kobiety chodzą w dżinsach koszulkach lub mini spódniczkach. Coraz bardziej zaznacza się ich obecność w życiu publicznym i na scenie politycznej. Oglądając film produkcji indyjskiej widzimy piękną, młodą kobietę rozpoczynającą studia w Londynie lub USA... Odrzuca ona sari i staje się obywatelem świata.
To jednak tylko jedna strona medalu...


" Jesteśmy bardzo konserwatywnym społeczeństwem. To jest błogosławieństwo, jeśli chcemy zachować tradycję. I piekło, jeśli chcemy dobrze
traktować kobiety".

" Czy kobiety są w Indiach prześladowane? Tak bym nie powiedziała. Ale pewne jest, że mają dalece gorszą pozycję od mężczyzn i wywalczenie sobie równego statusu kosztuje je masę wysiłku - mówi Gopinath. Wie o tym najlepiej, bo już od lat żelazną ręką prowadzi najbardziej prestiżowy college dla dziewcząt w New Delhi. Lady Shri Ram College for Women to przepustka do lepszego życia, kuźnia kadr i jedno z najbardziej wywrotowych miejsc w Delhi. Dziewczyny, które się tam uczą, trafiają na najwyższe stanowiska w biznesie, polityce, urzędach państwowych. - Nasze dziewczyny przebijają się przez szklany sufit. Nie wszystkie, ale te, które chcą, nie mają z tym kłopotu. Znają doskonale swoją wartość i wiedzą, że mogą tyle co mężczyźni - a często jeszcze więcej. Kiedy ja studiowałam, na nowe pokolenie trzeba było czekać dziesięć lat. Dzisiaj pokolenia zmieniają się dwa razy częściej! - mówi pani dyrektor. Za drzwiami gabinetu przesuwa się tłum kolorowych sari, ale również dżinsów i T-shirtów. Dla tradycyjnych dziewcząt w Delhi to często ubiór tabu. Dla uczennic LSR - codzienność"
.

" Wsiądź do autobusu, to się przekonasz, jak dużo się zmieniło. To jest dalej walka na śmierć i życie. Jeśli jesteś kobietą, zostaniesz obmacany, obejrzany, posypią się niewybredne żarty, a jak spróbujesz się odciąć, to oberwiesz. - Różnica w porównaniu z tym, co było 20 lat temu, jest tylko taka, że wcześniej żadna nie ważyła się odezwać - przekrzykują się kolejno trzy przyjaciółki".


Wieczorem po Indiach...gdy tylko zaczyna się ściemniać wszystkie kobiety spieszą się do swoich domów. Boją się gwałtu, napadu. Nikt nie pomorze takiej kobiecie istnieje przekonanie, że skoro jest się kobietą to na pewno się tego chce i jest się samej sobie winną..
.

" W nowoczesnych Indiach kobieta musi być posłuszna - mówi Aneesha i wszystkie dziewczyny wyraźnie się ożywiają. - Kobieca! - Usłużna. - Musi być w domu, to jest jej główne zajęcie. I zainteresowanie".


Coś do poczytania w temacie.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

No Stres...

Ponieważ zdenerwowałam się poprzednim postem o krowach postanowiłam złagodzić napięcie... ;)) Miłego słuchania...



Made in Bangladesz



Jadąc pociągiem lub samochodem można czasami zaobserwować pasące się krowy. Ludzie najczęściej wychylają głowy za okno lub przyklejają nos do szyby a dzieci krzyczą " Krówka, krówka" Zazwyczaj taka krowa leży na trawie lub stoi mając ograniczone ruchy krótkim łańcuchem. Rzeczywistość wygląda jednak bardziej brutalnie, kawałki takiej " krówki" trafiają na talerz konsumenta, który nie zastanawia się co wkłada do ust a raczej kogo...Dlaczego o tym piszę, otóż wydawałoby się, że jest na świecie kraj gdzie krowa może w spokoju chodzić po ulicach i nie bać się że zostanie zjedzona. Indie...tak myślałam...pomyliłam się. Mimo, że traktowana jest jak bóstwo bo przecież święta narażona jest na niebezpieczeństwo...
W Indiach rozpowszechniony jest przemyt krów, politycy wolą o tym nie mówić i nie słyszeć...Udając, że nie ma problemu. Bangladesz zdominowany przez muzułmanów jest głównym odbiorcą mięsa. Nielegalny handel nasila się zwłaszcza podczas Święta Ofiar.
Oczywiście Indie zakazały eksportu bydła jednak władze nie zdołały się przeciwstawić dobrze działającym przemytnikom, którzy każdego roku ładują miliony sztuk zwierząt do pociągów i ciężarówek. Potem wstrzykują im środki pobudzające, żeby szybciej chodziły, i zmuszają do przeprawienia się przez rzekę. Na koniec nieszczęsne zwierzęta prowadzone są do ubojni tuż za granicą państwa.

" Sarvender Ghankar, 24-letni członek indyjskich służb granicznych, pokazuje ręką w kierunku Bangladeszu: granica dzieląca oba kraje znajduje się kilkaset metrów stąd, choć nie jest w żaden sposób zaznaczona. Miejscowi farmerzy przechodzą z jednej strony na drugą. Ghankar zapewnia jednak, że teren jest strzeżony niczym amerykańskie zapasy złota w Fort Knox.

– Kiedyś mieliśmy tu przemyt, ale teraz granica jest całkowicie zabezpieczona – mówi uzbrojony w półautomatyczny karabin funkcjonariusz. – Niedługo stanie nawet płot – dodaje.

Mieszkańcy gorącej, przygranicznej równiny Zachodniego Bengalu wiedzą jednak swoje.

– Przemyt kwitnie. Strażnicy w Indiach i Bangladeszu biorą łapówki za to, że odwracają wzrok – przekonuje 55-letni Yasin Mullah, sprzedawca z Murshidabadu, właściciel dwóch krów".

Szacuje się, że rocznie na drugą stronę granicy trafia 1,5 miliona krów wartych nawet 500 milionów dolarów. Z indyjskich zwierząt produkuje się połowę wołowiny spożywanej w Bangladeszu.

Może czas zastanowić się co jemy...? ... No, nie wszyscy oczywiście...