Postanowiłam zgłębić ten temat ponieważ lekko zbulwersowało mnie to co znalazłam na temat krysznowców w internecie.
" Hare Kriszna to sekta uznana w 1984 r. Przez Parlament Europejski za szczególnie szkodliwą i niebezpieczną. Szacuje się, że w Polsce jest już ok. 12 tysięcy osób związanych z ruchem Kriszny i ok. 3 tysiące prawdziwych wyznawców Kriszny, z czego ok. 300 osób mieszka w świątynnych wspólnotach. Reszta polskich Krisznowców przebywa w swoich rodzinnych środowiskach, uczestnicząc jedynie we wspólnych modłach, akcjach i wystąpieniach ulicznych. Muszę przyznać, że zawsze interesowałam się kulturą Indii, a zagadnienie sekty Hare Kriszna było dla mnie bardzo intrygujące. Książka Felsa uświadamia nam jak ogromne zagrożenie niesie za sobą członkowstwo w Hare Kriszna i odkrywa przed nami prawdziwe oblicze tej "niepozornej sekty".
" Krisznowcy tworzą swój własny świat, w którym nie ma miejsca na jakąkolwiek inną religię. Bóstwem wyznawanym przez członków jest oczywiście Hare Kriszna - bliżej nieokreślona postać znajdująca się gdzieś tam we wszechświecie. Nie będę was zanudzać niesamowitymi bajkami o tym, jak to Hare Kriszna przyszedł na świat, ratował ludzi, czynił cuda, zabijał złe demony, itp...Wszyscy wiemy, że każda sekta ma swoje dziwne, niestworzone historie religijne, w które wszyscy wierzą... "
Stwierdzenie, że Kryszna jest bliżej nieokresloną postacią gdzieś we wszechświecie jest delikatnie mówiąc głupie... Wiadomo przecież, że jest on bogiem w hinduizmie określanym jako Najwyższa Istota, Najwyższy Bóg. Narodziny Kryszny miały miejsce ok. 3228 p.n.e.
Wyznawcy Kryszny wierzą w ideę lila czyli boskiej zabawy, jako zasady wszechświata. Lila Kryszny, nacechowane osobistą wzajemną miłością boga i wyznawców, przekraczającą bariery formalnego kultu, różnią się od czci oddawanej innym awatarom Wisznu.
Osobiście uważam, iż nazywanie krysznowców " niebezpieczną " sektą jest przesadą. Są przecież wegetarianami ( to znaczy że leży im na sercu dobro wszystkich żywych stworzeń ), mówią nie wszelkim używkom, wierzą w reinkarnacje. Są bardzo pogodni i pozytywnie nastawieni do świata. Bardziej nazwałabym ich subkultura niż sektą, bardzo dużo modlą się do swojego boga. W Polsce znani są od początku lat 80.
" Członków ruchu Hare Kryszna nie trudno jest rozpoznać na ulicach miast. Ogolone i oznakowane glinką głowy z charakterystyczną kitką włosów w tyle, pomarańczowe powłóczyste szaty mężczyzn i kolorowe sari kobiet zwracaja uwagę przechodniów. Często śpiewają i tańczą, wtórując sobie przy tym na bębnach, cymbałach lub cytrze, i chętnie angażują mijających ich ludzi do wspólnej zabawy".
Myślę, że oni nie różnią się bardzo od chrześcijan. Tylko pytanie dlaczego wiara w Krysznę ma być gorsza od wiary w Chrystusa? Chrześcijanie nazywają siebie jego dziećmi, zawzięcie bronią swojej wiary ale czy przestrzegają chociaż po części tego o czym mówi Biblia? Czy chodzą do kościoła z miłości do Boga czy może tylko z obowiązku? Bo przecież w coś wierzyć trzeba...nie ważne że tylko okazjonalnie...
Przerażający jest fakt, że są tak zamknięci na inne religie i kultury, wszystko co jest inne postrzegają jako coś złego. Kościoły pełne są babinek w moherowych beretach odmawiających różaniec, umartwiających się wręcz. Chrześcijanie nie wnoszą radości do świata, bywają oczywiście wyjątki ( mam na myśli jakieś kółka różańcowe i temu podobne rzeczy) jednak wchodząc do kościoła można złapać naprawdę wielkiego " doła". Słuchając jaki to On jest potężny i wielki a jacy my nic nie znaczący. Nie potrafię zrozumieć dlaczego cieszenie się z wiary i propagowanie jej poprzez kontakt z ludźmi jest postrzegany jako ruch sekty. Mnie krysznowcy w pewien sposób urzekli, właśnie dzięki swojej otwartości i radości z życia. Dzięki miłości do Kryszny są szczęśliwi a czy właśnie nie na tym powinna opierać się wiara? Równie dobrze można by powiedzieć, że to chrześcijanie tworzą sektę...biorąc pod uwagę wyznawców ojca dyrektora. No ale co ja tam wiem...
Ponieważ nie mogłam się zdecydować, która mantra jest lepsza postanowiłam dodać dwie ;) Mnie bardzo uspokajają...owocnego słuchania. Przyglądając się tym ilustracją można " odlecieć"...
Usłyszałam tę piosenkę przypadkowo w radiu podczas gotowania obiadu. " Zakochałam się " ;) Słucham nałogowo...w końcu nie ma ludzi bez nałogów :) " Murder" to film z którego pochodzi. Niestety nie oglądałam. Ale może tylko ja?...
Zapraszam do oglądania ;) Tylko pytanie z jakiego filmu jest piosenka wykorzystana przez tę amerykańską parę w tym tańcu?...znam ale nie mogę sobie przypomnieć...;) Na lodzie Meryl Davis i Charlie White. Pani ma nawet bindi :)
Wczoraj zakończyły się Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym. Oczywiście przeważającą cześć zwycięzców stanowili rosjanie oraz francuzi. Tak więc, w parach sportowych złoty medal wywalczyli Yuko Kawaguchi i Aleksander Smirnow( Rosja), srebrny medal dostał się w ręce niemców Aliony Sawczenko i Robina Szolkowego ( nie udało im się obronić tytułu z poprzedniego sezonu). Brąz przypadł w udziale rosjanom- Marina Muchortowa i Maksim Trankow. Wśród solistów podobnie również rosjanin na podium- Jewgienij Pluszczenko, dalej szwajcar Stephane Lambiel no i niestety na trzecim miejscu mistrz europy z poprzedniego sezonu ( mój ulubiony ) Brian Joubert. Zaczęłam się zastanawiać czy Indie mają swoich przedstawicieli w tej dziedzinie sportu. Znalazłam kilku solistów i solistek jednak żadnej pary sportowej a tym bardziej tanecznej. Z tego co mi wiadomo nikt z tych zawodników nie odniósł większego sukcesu.
Żałuje że tak mało wiem na temat tych zawodników, niestety w naszym kraju trudno jest być fanem tego sportu. Transmisje z Mistrzostw są najczęściej późno i nie zawsze od samego początku. Ponieważ soliści ci oraz solistki nie zajmowali do tej pory wysokich pozycji nie było mi dane zobaczyć ich występów. Odnalazłam je jednak drogą internetową i muszę powiedzieć ze nie różnią się bardzo poziomem od naszych rodaków.
Jednak mam nadzieję ze z biegiem czasu jeszcze o nich usłyszę, być może już podczas zbliżającej się Olimpiady?... pożyjemy zobaczymy.
Życzę miłego oglądania nie tylko indyjskich solistów ;)
Ponieważ modą interesowałam się na długo przed królującymi teraz Indiami postanowiłam ( dzięki czujności didi ) połączyć jedno z drugim. Nie będzie nic o Diorze ani o Guccim...Tym razem dotarłam do kogoś kto jest jak najbardziej indyjski i znacznie lepszy niż wymienieni przeze mnie wcześniej projektanci.
Jego projekty zostały wykorzystane w wielu bollywodzkich produkcjach, między innymi " Black Baabul", " Laaga Chunari Mein Daag". Większość gwiazd przemysłu filmowego nosi jego kreacje, Rani Mukherjee, Aishwarya Rai Bachchan ( co do drugiej nie jestem pewna poprawcie mnie jeśli się mylę ).
W 2004 roku wziął udział w tygodniu mody w Kuala Lumpur- " Lakme India Fashion Week". Zbierają się tam najważniejsi projektanci Indii. Otrzymał wyróżnienie jako jedyny projektant indyjski zaproszony na " Milan Fashion Week".
" Czerpie w swych projektach inspiracje ze strojów dawnych plemion Indii lub szuka ich na ulicach przeludnionych indyjskich miast. Kalkuta z prostytutkami, cyganami, biedakami to niekończące się źródło pomysłów - przyznaje Sabyasachi i pewnie ma na myśli swoją kolekcję "Tortured and Distressed" z widoczną destrukcją (stroje są nie wykończone i poplamione). Wykorzystując tradycyjne techniki zdobienia jak bandhani (wzory z kropek powstałe przez związanie tkanin przed barwieniem) czy gota work (aplikacje ze wstążek) i łącząc je ze swoim zamiłowaniem do kolażu, osiąga iście królewskie efekty. Sabya miał już pokazy w Mediolanie i Nowym Jorku, więc wszystko wskazuje na to, że stoi u progu międzynarodowej kariery."- Wysokie Obcasy
Może to troche naiwne z mojej strony ale uważam, że wiele z jego projektów z powodzeniem przyjęło by się w naszym kraju. Gdyby tylko ktoś pomyślał o ich sprowadzeniu...Czego pewnie nigdy się nie doczekam.
Dziś nie będzie o Indiach ( tak wyjątkowo ), odkryłam na nowo pewną piosenkę...To dla Ciebie didi bo to Ty mnie zmuszałaś do jej słuchania podczas wspólnego mieszkania w jednym pokoju ;) Och, co za czasy ;)... Posłuchaj...