piątek, 16 lipca 2010

Ja Radha...Ty Kryszna...


Radha, tak wiem pisałam już na jej temat...to zdecydowanie moja ulubiona postać w hinduskim panteonie bogów. Ona i Kryszna są jednością, związkiem dusz...na zawsze..

"
Gdy są one rozdzielone, usychają z tęsknoty za połączeniem się z sobą".

ja wiem ...kto ma wiedzieć też wie...
To nic, że dzieli nas czas
To nic, że dzielą nas kilometry

To nic, że dzieli nas granica
zimnych ścian i drzwi zamkniętych
To nic...

Ponad całą ziemią
łączą nas serca...ludzkie serca jak dzień z nocą
jak lato z jesienią
jak radość z goryczą
Te serca
nawet z daleka siebie słyszą...

I będę czekać do końca mych dni...

środa, 7 lipca 2010

Wizyta w świątyni Kryszny.



Przekonałam się jak jest naprawdę. Przejechałam spory kawałek drogi aby na własne oczy zobaczyć niedzielne spotkanie w świątyni. To co zastałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na początku bałam się wejść...Pojawił się mężczyzna w białej szacie, zapraszał do uczestnictwa w spotkaniu. Poszłyśmy bo trzeba wam wiedzieć, że byłam tam z moją siostrą- Dżastiną. Sama nie wiem jak to powiedzieć, gdy tam weszłam poczułam się dziwnie spokojna i rozluźniona, rozglądałam się tylko i czekałam na bieg wydarzeń. Nie zawiodłam się...dużo można mówić na temat krysznowców. Że sekta, że naćpani, że nienormalni. Tak, po tym co zobaczyłam także uważam że tworzą sektę. Z bardzo dużą siłą przyciągania i przebicia. Podczas intonowania mantry doszłam do wniosku, że mogłabym tam zostać już zawsze...nagle wszystkie problemy znikają i liczy się to, że ludzie się jednoczą. Bo rzeczywiście się jednoczą, nie wiem czy to jest spowodowane kadzidłami których zapach mocno uderza w nozdrza czy też obecność samego Kryszny daje o sobie znać. Jedno jest pewne to działa...i nie uważam aby ich działanie w jakiś sposób było groźne. Do niczego nikogo nie zmuszają, jest pełna wolność. Uważam, że są pozytywnie zakręceni i naprawdę mogą pomóc komuś kto szuka swojej drogi w życiu. na pewno jeszcze tam wrócę tylko tym razem ubrana w sari ;)
Coś do posłuchania związanego z tematem.

wtorek, 29 czerwca 2010

Ambasador, tuk tuk, Tata...a może kolej? Czyli czym po Indiach.


Aby poznać standard podróżowania większości hindusów nie musimy wybierać ekspresu, ale pociąg z trzecią klasą. Tak najlepiej można poczuć klimat...nie ma tam czystych, błyszczących toalet. Nie ma przedziałów sypialnych z zasłonami i klimatyzacją. Nie ma przecież nawet szyb w oknach...zamiast tego możemy uraczyć się twardymi siedzeniami i ogromnym tłokiem. Podobnie jest w metrze, ścisk, bród i smród...

" Podziemna kolej w Delhi wygląda mniej więcej jak metro w Europie, natomiast zupełnie czym innym jest miejska kolej w Mumbaiu. Wchodzi się do niej jak do zwykłego pociągu, poddając się nurtowi ludzkiej rzeki, która zaczyna się przy dworcowych kasach, później biegnie dworcowymi korytarzami, spływa do podziemnych tuneli i wpływa na wiadukty, przerzucone nad torami, po czym kończy bieg w drzwiach żelaznych, surowych wagonów. Tu nie ma klimatyzacji. Są otwarte wielkie zakratowane okna. " - Moje Indie. J. Kret

W każdym składzie są oczywiście wagony pierwszej klasy, nie różniące się zbytnio od drugiej. Są również specjalne wagony dla kobiet, które ściśnięte razem nie muszą być narażone na obściskiwanie obcych mężczyzn. W ogromnym tłoku nikt nie jest w stanie odróżnić ławki drewnianej od tej lepszej, wyłożonej materiałem, a klimatyzacja zwykle nie działa sprawnie.


" Jeżeli jedziesz rano do pracy tym miejskim pociągiem, to prasowanie koszuli czy garnituru jest próżnym wysiłkiem indyjskiej żony. W mumbajskim metrze wszystkie koszule i garnitury przyjmują ten sam wygląd- odprasowują się według kształtu ciała ich właściciela, a przy okazji łapią fantazyjne zagniecenia. Nieraz jednak zdarza się, że podczas wsiadania do wagoników lub podczas ich opuszczania zyskujemy w swoim wierzchnim odzieniu, całkiem , mimo woli dodatkowy walor- mianowicie otwory wentylacyjne. " - Moje Indie

Przenieśmy się na indyjskie drogi. Do moich ulubionych pojazdów należy bez zwątpienia Tuk Tuk- czyli autoriksza lub motoriksza. Niestety na indyjskich ulicach jest ich coraz mniej.Wszystko dla dobra środowiska. Osobiście nie wyobrażam sobie ich całkowitego wyeliminowania dla mnie są one swego rodzaju symbolem Indii niczym Taj Mahal. A jednak...

" Gdy widzimy niekończącą się rzekę autoriksz płynącą ulicami wielkiej metropolii, a tym bardziej gdy siedzimy w jednym z tych pojazdów i zachłystujemy się smogiem przez niego produkowanym, natychmiast- jak w wyniku terapii wstrząsowej- uznajemy, że riksze to bez wątpienia problem dla środowiska. (...) Są jeszcze miejsca, jak Stare Delhi, gdzie można przejechać się rikszą rowerową a nieraz spotykamy jeszcze riksze ciągnione za dysze przez biegnącego z przodu rikszarza."


Twórcy indyjskich skuterów są najbogatszymi ludźmi w Indiach ( Bajaj, Birla, Mahindra, Tata).
Firma Bajaj wprowadziła konkurenta dla najtańszego samochodu świata czyli dla Tata Nano. Bajaj ULC ( Ultra Low Cost- wybitnie niski koszt). wyposażony w silniki Renault i Nissana ma spalać trzy litry benzyny na setkę i kosztować jedyne dwa i pół tysiąca dolarów. Tata Nano w założeniach miał kosztować dwa tysiące dolarów.

Ambasador
- ikona indyjskiej motoryzacji ( Hindustan Motors). Powstał w 1957r. na zlecenie brytyjskiego morrisa Oxford III. Niezwykła prostota oraz odporność na trudne warunki to jego cechy rozpoznawcze. Oczywiście na początku był samochodem luksusowym...Jest też wtapiającą się w tło miasta taksówką. Z oszczędnym silnikiem diesla Isuzu, siedziskami jak kanapy, pakownym bagażnikiem i mocną " skorupą", praktyczny i ekonomiczny Ambasador nie zniknie długo z ulic indyjskich.
Można by długo pisać o indyjskiej motoryzacji ( choć ja się na tym nie znam i bez pomocy Pana Jarka nie dużo bym zdziałała) Jednak teraz kiedy myślę o samochodach przed oczami mam tylko jedną markę - Fiat, model Uno... Dla pewnego maniaka samochodowego, który sprawił że zaczęłam oglądać tablice rejestracyjne...:) Dla E. Pewnie mi się dostanie, ale zaryzykuję ;)...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Ciemna strona mitologii

Chciałam o tym napisać już dawno, zaraz po przeczytaniu " Zmierzchu" ale jakoś nigdy się nie składało. Teraz kiedy jestem w trakcie " chłonięcia" - " Przed świtem" postanowiłam nie czekać dłużej i poszukać jakiś informacji.

* Gaja- przewrotny demon, wróg ludzkości. Pokonany przez Sziwę.

*
Hiranjakaśipu, Hiranjakaśpu- " ubrany w złoty strój", król demonów. Uosobienie braku umiaru, egoizmu i ascezy jako celu samego w sobie. Demon, którego Brahma obdarzył nieśmiertelnością po surowej ascezie, jakiej ten się poddał. Podporządkował sobie trzy światy, okazał się bezwzględnym władcą i w końcu został zamordowany przez Wisznu, który specjalnie po to przybrał postać Narasinha(czwartego awatary)- pół lwa, pół człowieka. Gdyż Hiranjakaśipu nie mógł zginąć ani z rąk człowieka ani za sprawą zwierzęcia. Wisznu podstępem pozbawił go nieśmiertelności, która uniemożliwiła bogom odebranie mu władzy.

* Taraka- ludożerczy demon

* Wirika-
małe, odrażające istoty, które pojawiają się nocą. Wydając z siebie jazgotliwe, gardłowe dźwięki. Są czerwonego koloru i mają długie ostre zęby, przypominające kły wampirów.

* Kamsa, Kansa-
tyran, demoniczny król Mathury, wcielenie demona Kalanemi lub syn króla Ugraseny z Mathury i kuzyn Dewaki. Kiedy narada przepowiedziała mu, że zginie z ręki syna swojej kuzynki Kansa kazał zabić pierwszych sześciu synów Dewaki, a także wszystkie dzieci odpowiadające wiekiem w Mathurze oraz Gokuli. Dwaj następni synowie Dewaki, Kryszna i Balarama zdołali uniknąć śmierci. Później Kryszna zabił Kanse.

* Mahisza- demon bawół, przywódca asurów w walce z dewami, armią Indry. Mieszka w górach Windhja i atakuje bogów. Do czasu aż nie pokona go Durga, która w związku z tym ma przydomek Mahisza( sura)mardini. " pogromczyni Mahiszy). Według legendy pewnego dnia zostali zgładzeni wszyscy synowie- demony Diti. Bogini nakazała więc swojej córce poddać się surowym ascezom w wyniku których na świat przyszedł olbrzymi demon z głową byka - Mahisza.

* Rahu- demon, którego głowa zasłania czasem słońce lub księżyc. Udało mu się w trakcie ubijania masła z oceanu połknąć łyk amryty przez co mógł stać się nieśmiertelny. By temu zapobiec Wisznu natychmiast ściął demonowi głowę. Jednak amryta zdążyła już wpłynąć do gardła Rahu. Unieśmiertelniony kawałek demona- odrażający, rogaty łeb z wielkimi szczękami, przyjął się jako talizman chroniący przed wszelkimi urokami. Inna legenda o " Twarzy Chwały" mówi natomiast, że Sziwa przekonał demona o lwiej głowie, by żywił się własnym ciałem. Co czynił tak długo, aż pożarł sam siebie- został tylko łeb bez dolnej wargi.

* Rawana- król Sri Lanki i książę demonów Rakszasa, który zgodnie z Ramajaną stał się odporny na rany bo uprawiał ascezę. Żeby go pokonać Wisznu wcielił się w Ramę, który skorzystał z pomocy Hanumana. Syn Wiśrawy i Nikasy, brat przyrodni Kubery. Charakteryzuje go dziesięć głów oraz dwadzieścia ramion i ciemna skóra.

* Wryta, Writra- " chmura burzowa, zamknięcie" demon suszy, który powstrzymuje deszczową krowę. Duch ciemności, który zasłania światło poznania oraz demon lenistwa i zimy. Miał wielką moc magiczną. Syn Kaśjapy i Danu, jest jednym z Danawów a więc asurów. Jest wrogiem bogów i ludzi. Zabił Indra ciskając maczugą. Przedstawiany jako smok, wąż lub chmura.

Z tęsknotą w dłoniach...

Na poprawę humoru nie ma nic lepszego niż SRK...- udowodnione jest to przeze mnie wielokrotnie ;-)
Ze specjalną dedykacją dla mojej Siski ;) Mai tumse pyar karta hoon. ;))