wtorek, 26 czerwca 2012

Bogini Kaveri z Kodagu...

" Co roku, kiedy ustawały deszcze i złociły się pola, kiedy o zmroku na podwórzach połyskiwały robaczki świętojańskie, a powietrze przypominało aksamit, kiedy gwiazdy wisiały tak nisko, że było wyraźnie widać połyskującą na niebie konstelację siedmiu mędrców, Kaweri, Bogini Matka, dawczyni życia, święta rzeka Kodagu, odwiedzała staw w świątyni na szczycie góry Bhagamandala. Dokładnie w drugim tygodniu października, w porze skrupulatnie wyliczonej przez kapłanów na podstawie ruchu planet i kąta padania promieni słonecznych, wpadała do stawu z zadziwiającą punktualnością. " - 
 " Tygrysie Wzgórza"

Kaweri- rzeka w południowej Azji- Indie. Długość ok. 764 km, powierzchnia dorzecza 72,5 tys. km2. Źródła w Ghatach Zachodnich. Płynie przez wyżynę , Dekan, Ghaty Wschodnie, Wybrzeże Koromandelskie, uchodzi do Zatoki Bengalskiej (delta: 120 km szerokości, 10 300 km2 powierzchni).
Wykorzystywana do nawadniania i produkcji energii elektrycznej. 

piątek, 15 czerwca 2012

I like blue


Bywają dni kiedy nic się nie chcę...  Dni leniwe, wypełnione indyjskimi piosenkami i colą ;)
W takie właśnie dni można wrócić do dawno nie oglądanych filmów. Filmów, które kiedyś coś znaczyły, były w jakiś przedziwny i znany tylko nam sposób wyjątkowe. Zdjęłam z półki Nigdy nie mów żegnaj... i po raz kolejny dałam się porwać miłosnej historii. Z początku denerwowały mnie przedłużające się sceny, które niewiele wnosiły do samego filmu. Zauważyłam, że to co kiedyś bawiło, dziś bardziej irytowało. Motyw " czarnej bestii" absolutnie zbędny! Można było wymyślić mniej skomplikowaną sytuację powodującą ich ponowne spotkanie. 

Jednak nie zraziłam się i oglądałam dalej, choć już lekko znudzona... Arjun w dalszym ciągu cudowny, piosenki nie straciły na sile ;) Wszystko pozostało bez zmian nie licząc przedłużającego się początku. Przepiękny, młody ShahRukh oraz Rani... miło było patrzeć na nich na ekranie. Tworzyli idealne połączenie. 
Nie zabrakło łez, wydawało by się w tak banalnych i znanych momentach... Scena na stacji, na ślubie czy w końcu kulminacyjna. 
Zmieniły się jednak odczuwane emocje, już nie patrzyło się na życie jakby miało zaraz przeminąć, jakby uciekało z pod nóg... 
Teraz wszystko jest inaczej...

środa, 6 czerwca 2012

Trzech idiotów czyli czego to student nie wymyśli


Indie... Trzy historie młodych, ambitnych studentów mechaniki. Trzy różne domy i spojrzenie na świat, inne powody rozpoczęcia studiów. 

" Dwaj przyjaciele: Farhan (Madhavan) i Raju (Sharman Joshi) wyruszają w poszukiwaniu zaginionego kolegi. W trakcie tej podróży przypomną sobie o dawno zapomnianym zakładzie, wezmą udział w ślubie, który będą musieli zepsuć i pogrzebie, który wymknie się spod kontroli. Podczas poszukiwań rozpoczną również inną podróż: podróż w głąb własnych wspomnień o nieokiełznanym wolnomyślicielu Rancho (Aamir Khan), który we własny, wyjątkowy sposób odmienił ich życie. To wspomnienia  o ich akademickim życiu, które kręciło się wokół romansu Rancho z energiczną Pią (Kareena Kapoor) i jego zmagań z bezkompromisowym  dziekanem Viru Sahastrabudhhe (Boman Irani).  Jednak pewnego dnia Rancho zniknął? Kim był? Gdzie i dlaczego odszedł?"

Raju - pochodzi z biednej rodziny, gdzie matka nie może sobie pozwolić na nowe sari. Siostra jest jak na razie starą panną ( a niedługo kończy trzydziestkę), ponieważ rodziny nie stać na kupno samochodu jako posagu. Ojciec sparaliżowany, były pracownik poczty. Wszystkie nadzieje pokładane są w nieśmiałym i bojaźliwym Raju... Który do końca nie jest przekonany, czy podoła wszystkim nałożonym na jego barki obowiązkom. 
Faraha - jedynak z ogromną miłością obojga rodziców. Wola ojca i jego plan jest w tej rodzinie najważniejszy, to on zdecydował, że chłopak będzie studiował mechanikę choć on sam pasjonuję się fotografią... Wola ojca rzecz święta- sprzeciwić się nie wolno. Laptop już zakupiony potrzebny w nowej pracy, plany dalekosiężne związane z finansami. List zapomniany, nie wysłany. Marzenia o zostaniu fotografem ulatują coraz dalej. 
Rancho - chłopak " luzak", który wprowadza nowy porządek do kampusu. Niczego nie uczy się na pamięć, nie znalazł się na studiach przypadkowo. Kocha mechanikę i wiąże z nią swoją przyszłość. Odmieni życie nie tylko dwóch panów opisanych powyżej...  

Indyjscy studenci nie różnią się zbytnio od tych Europejskich. Owszem mają ładniejsze sale wykładowe, toalety... i korytarze... A po korytarzu idzie młody człowiek zmęczony i zestresowany. Przed nim egzaminy- w filmie 24 na semestr! Nie wolno mu zawieść oczekiwań rodziny, ojca... Często zapomina o tym co liczy się najbardziej, nie bezmyślne  wkuwanie regułek ... Zrozumienie siebie i materiału. Wkuwanie zabija całą radość i chęć samego studiowania. ( ale chyba zboczyłam lekko z tematu) :) 
Film " 3 idiotów" wyraźnie pokazuję co może się stać, gdy spełniamy w życiu tylko oczekiwania innych zapominając o sobie. Z założenia komedia i komedią była ;D Jednak na pewno nie głupią! Czas trwania prawie 3 godziny ;) Czyli jesteśmy w domu. Aamir Khan jak zawsze przecudowny, humor i klasa! 
Do obejrzenia z chłopakiem ( mój dał radę) Choć dla niego 10 lat to długo... ;) 
All izz weel! ;)

wtorek, 22 maja 2012

Pracownik socjalny potrzebny od zaraz

Przy wejściu na Main Bazaar, długą aleję wypełnioną sklepami i hotelikami, sąsiadującą z dworcem kolejowym New Delhi, pojawiał się co rano kaleka zdeformowany tak potwornie, że trudno było określić jego wiek. Poczerniała, wykrzywiona bólem twarz mogła należeć do starca lub młodzieńca. Nie miał rąk ani nóg. Promienie z każdą godziną rozgrzewały asfalt, zmuszając go do makabrycznego tańca- przewracania się z boku na plecy i z powrotem, ratowania palonej gorącem skóry. Konwulsyjne poszukiwanie ulgi trwało do wieczora. Leżące obok srebrne monety lśniły w słońcu, dopełniając obrazu rozpaczy. Trzeba było zatrzymać wzrok, pokonać pierwszy szok, bezradność i odrazę, żeby dostrzec najgorsze: ten człowiek nie mógł sam zebrać rozsypanych rupii, nie dostawał się tu o własnych siłach. Ktoś go przyniósł i ktoś zabierze jego zarobek. Kaleka został wystawiony na ludzkie spojrzenia jak budząca trwogę i litość cyrkowa atrakcja- doznanie warte rupię lub dwie.

Wychudzona staruszka owinęła się sari - tak znoszonym i spranym, że wszystkie zdobiące je wzory zniknęły, została tylko zielonkawa lamówka. Kobieta składa pooraną dłoń w kubeczek, nachyla się nad pasażerami, przybliża wypaloną słońcem twarz. Głębokie i gęste zmarszczki szatkują zwiotczałą skórę, biegną wzdłuż zapadniętych z głodu policzków. Mówią o życiu pełnym trudu o pracy w polu, kilku porodach, chorobach, dzieciach, które odeszły, i mężu, który zmarł. Bezzębne usta zapadły się do wewnątrz, zmęczone powtarzaniem próśb. Rozchylają się lekko w błagalnym grymasie , zastygającym na granicy śmiechu i płaczu. Ruchliwe i czujne pozostają tylko oczy- lśnią niczym ogniki. One jedyne mają jeszcze siłę, mogą wybłagać ratunek. Staruszka nie śpiewa, jej jedynym tytułem do żebrania są starość i osamotnienie, które przyciskają ją do ziemi. Skulony kręgosłup dźwiga jakiś niewidzialny ciężar, sprawiając, że kobieta maleje. Życie uchodzi z niej stopniowo, cielesne rusztowanie zaczyna się walić. Kilka monet pomoże przetrwać do jutra. 

" Lalki w ogniu" 

Nie ma możliwości przeprowadzenia wywiadu środowiskowego czy podpisania kontraktu socjalnego. Nie znajdzie się zasobów klienta, nie popracuję nową super metodą TSR. Nie będzie uśmiechniętej pani w okienku z pieczątką- nie będzie zasiłku co miesiąc...