niedziela, 5 sierpnia 2012

Opowieści Taji

Ludzie powiadają, że wiele, bardzo wiele lat temu, zanim wybudowano świątynię Kaweri, kiedy potężne leśne drzewa kuliły się jeszcze w uśpionych nasionach, wybuchła wielka wojna. Toczono ją o córkę króla, najpiękniejszą księżniczkę jaką kiedykolwiek widziano. Trwała wojna, jakiej nikt z nas nigdy nie zaznał. Gdy dobiegła końca nasi bohaterowie leżeli w bez ruchu na polu bitwy z oczami utkwionymi w niebo, a nasze królowe zniknęły w dymie. Powiadają, że ci nieliczni z pośród nas, którzy przeżyli, uciekli zostawiając za sobą skały i złote piaski splamione grabieżą i padliną. A gdy odeszli, rozległo się nieziemskie westchnienie niczym powiew zimnego wiatru. Przemierzyło całe pole bitwy i omiotło tlące się ruiny fortu, a niebo poszarzało od chmury dymu. Była to długa podróż, wzdłuż rzek, przez równiny i parujące dżungle, wiecznie ocienione płaczącymi chmurami, aż w końcu zatrzymali się zdumieni. przed ich oczami rozciągała się piękna kraina. Pełna połyskującej wody i cienistych wzgórz, płynąca owocami, mlekiem i miodem. stali zachwyceni i nagle ukazała im się dziewica. "Stójcie", powiedziała, a jej głos był jak szemranie strumyka. Oznajmiła, że ma na imię Kaweri i że opiekuje się tymi wzgórzami. Nikt nie przejdzie bez jej pozwolenia. Potem wysłuchała ich opowieści o straszliwej wojnie i przechyliła głowę a pukle jej włosów spłynęły niczym woda. "Możecie tu zostać - powiedziała - na tej niezrównanej ziemi, ale najpierw musicie mi coś obiecać. Co roku, kiedy ponownie wyłonię się na ten świat z góry Bhagamandala, musicie mnie powitać. Wrzućcie do moich wód kwiaty i kokosy, a w zamian na zawsze oddam wam tę ziemię. Będę płynęła przez wasze osady rzekami pełnymi słodkich ryb i tłustych czarnych krabów. Będę nawadniała wasze pola, wypełniając je strumykami i kałużami, które ugoszczą wdzięczne białoskrzydłe ptaki z waszej ojczyzny. Będę zbiegać z tych wzgórz tysiącem wodospadów i pilnować by w lasach zawsze roiło się od zwierzyny". 

Nasi przodkowie obiecali pięknej dziewicy, że uczynią jak powiedziała. Uśmiechnęła się, a jej uśmiech był jak słońce świecące z głębi strumienia. "Bądźcie błogosławioną rasą - powiedziała. - Rasą podobną do perły, rasą dzielnych mężczyzn i honorowych kobiet. Niech na waszych polach zawsze dojrzewa ziarno, niech wasze kwiaty nieustanie kwitną". Spojrzała na nich. "Dlaczego jesteście tacy smutni?" i wtedy opowiedzieli jej o zmarłych, o tych wszystkich, których zostawili za sobą. Spojrzała na nich czule oczami które miały barwę ocienionej sadzawki w dżungli. Wskazała palcem niebo i między chmurami błysnął piorun. "Wasi wirowie będą żyć dalej. W niebie. W wieczornych mgłach. W cieniach za drzewami. Wasi przodkowie - pobłogosławiła - już zawszę będą się wami opiekować". Jej słowom towarzyszyło długie westchnienie przypominające powiew bryzy. Chmury nad głowami naszych przodków się rozstąpiły i w koronach drzew przemknęły cienie. Liście na drzewach zaszeleściły, choć nie było wiatru, a potem zaszeleściły jeszcze raz i zapadła cisza. Kiedy się odwrócili, dziewica zniknęła. Nasi przodkowie osiedli tutaj, w tej krainie połyskliwych wód i otwartego nieba. Ludzie mawiają, że czasami, kiedy rozstępują się chmury i deszcz spada niczym srebro, wirowie wychodzą z cieni by znowu zapuścić pośród nas korzenie.

wtorek, 26 czerwca 2012

Bogini Kaveri z Kodagu...

" Co roku, kiedy ustawały deszcze i złociły się pola, kiedy o zmroku na podwórzach połyskiwały robaczki świętojańskie, a powietrze przypominało aksamit, kiedy gwiazdy wisiały tak nisko, że było wyraźnie widać połyskującą na niebie konstelację siedmiu mędrców, Kaweri, Bogini Matka, dawczyni życia, święta rzeka Kodagu, odwiedzała staw w świątyni na szczycie góry Bhagamandala. Dokładnie w drugim tygodniu października, w porze skrupulatnie wyliczonej przez kapłanów na podstawie ruchu planet i kąta padania promieni słonecznych, wpadała do stawu z zadziwiającą punktualnością. " - 
 " Tygrysie Wzgórza"

Kaweri- rzeka w południowej Azji- Indie. Długość ok. 764 km, powierzchnia dorzecza 72,5 tys. km2. Źródła w Ghatach Zachodnich. Płynie przez wyżynę , Dekan, Ghaty Wschodnie, Wybrzeże Koromandelskie, uchodzi do Zatoki Bengalskiej (delta: 120 km szerokości, 10 300 km2 powierzchni).
Wykorzystywana do nawadniania i produkcji energii elektrycznej. 

piątek, 15 czerwca 2012

I like blue


Bywają dni kiedy nic się nie chcę...  Dni leniwe, wypełnione indyjskimi piosenkami i colą ;)
W takie właśnie dni można wrócić do dawno nie oglądanych filmów. Filmów, które kiedyś coś znaczyły, były w jakiś przedziwny i znany tylko nam sposób wyjątkowe. Zdjęłam z półki Nigdy nie mów żegnaj... i po raz kolejny dałam się porwać miłosnej historii. Z początku denerwowały mnie przedłużające się sceny, które niewiele wnosiły do samego filmu. Zauważyłam, że to co kiedyś bawiło, dziś bardziej irytowało. Motyw " czarnej bestii" absolutnie zbędny! Można było wymyślić mniej skomplikowaną sytuację powodującą ich ponowne spotkanie. 

Jednak nie zraziłam się i oglądałam dalej, choć już lekko znudzona... Arjun w dalszym ciągu cudowny, piosenki nie straciły na sile ;) Wszystko pozostało bez zmian nie licząc przedłużającego się początku. Przepiękny, młody ShahRukh oraz Rani... miło było patrzeć na nich na ekranie. Tworzyli idealne połączenie. 
Nie zabrakło łez, wydawało by się w tak banalnych i znanych momentach... Scena na stacji, na ślubie czy w końcu kulminacyjna. 
Zmieniły się jednak odczuwane emocje, już nie patrzyło się na życie jakby miało zaraz przeminąć, jakby uciekało z pod nóg... 
Teraz wszystko jest inaczej...

środa, 6 czerwca 2012

Trzech idiotów czyli czego to student nie wymyśli


Indie... Trzy historie młodych, ambitnych studentów mechaniki. Trzy różne domy i spojrzenie na świat, inne powody rozpoczęcia studiów. 

" Dwaj przyjaciele: Farhan (Madhavan) i Raju (Sharman Joshi) wyruszają w poszukiwaniu zaginionego kolegi. W trakcie tej podróży przypomną sobie o dawno zapomnianym zakładzie, wezmą udział w ślubie, który będą musieli zepsuć i pogrzebie, który wymknie się spod kontroli. Podczas poszukiwań rozpoczną również inną podróż: podróż w głąb własnych wspomnień o nieokiełznanym wolnomyślicielu Rancho (Aamir Khan), który we własny, wyjątkowy sposób odmienił ich życie. To wspomnienia  o ich akademickim życiu, które kręciło się wokół romansu Rancho z energiczną Pią (Kareena Kapoor) i jego zmagań z bezkompromisowym  dziekanem Viru Sahastrabudhhe (Boman Irani).  Jednak pewnego dnia Rancho zniknął? Kim był? Gdzie i dlaczego odszedł?"

Raju - pochodzi z biednej rodziny, gdzie matka nie może sobie pozwolić na nowe sari. Siostra jest jak na razie starą panną ( a niedługo kończy trzydziestkę), ponieważ rodziny nie stać na kupno samochodu jako posagu. Ojciec sparaliżowany, były pracownik poczty. Wszystkie nadzieje pokładane są w nieśmiałym i bojaźliwym Raju... Który do końca nie jest przekonany, czy podoła wszystkim nałożonym na jego barki obowiązkom. 
Faraha - jedynak z ogromną miłością obojga rodziców. Wola ojca i jego plan jest w tej rodzinie najważniejszy, to on zdecydował, że chłopak będzie studiował mechanikę choć on sam pasjonuję się fotografią... Wola ojca rzecz święta- sprzeciwić się nie wolno. Laptop już zakupiony potrzebny w nowej pracy, plany dalekosiężne związane z finansami. List zapomniany, nie wysłany. Marzenia o zostaniu fotografem ulatują coraz dalej. 
Rancho - chłopak " luzak", który wprowadza nowy porządek do kampusu. Niczego nie uczy się na pamięć, nie znalazł się na studiach przypadkowo. Kocha mechanikę i wiąże z nią swoją przyszłość. Odmieni życie nie tylko dwóch panów opisanych powyżej...  

Indyjscy studenci nie różnią się zbytnio od tych Europejskich. Owszem mają ładniejsze sale wykładowe, toalety... i korytarze... A po korytarzu idzie młody człowiek zmęczony i zestresowany. Przed nim egzaminy- w filmie 24 na semestr! Nie wolno mu zawieść oczekiwań rodziny, ojca... Często zapomina o tym co liczy się najbardziej, nie bezmyślne  wkuwanie regułek ... Zrozumienie siebie i materiału. Wkuwanie zabija całą radość i chęć samego studiowania. ( ale chyba zboczyłam lekko z tematu) :) 
Film " 3 idiotów" wyraźnie pokazuję co może się stać, gdy spełniamy w życiu tylko oczekiwania innych zapominając o sobie. Z założenia komedia i komedią była ;D Jednak na pewno nie głupią! Czas trwania prawie 3 godziny ;) Czyli jesteśmy w domu. Aamir Khan jak zawsze przecudowny, humor i klasa! 
Do obejrzenia z chłopakiem ( mój dał radę) Choć dla niego 10 lat to długo... ;) 
All izz weel! ;)