Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 czerwca 2018

Jab Harry met Sejal, czyli pozory mylą

W filmie w reżyserii Imitaz’a Alie’go twórcy między innymi „Kiedy ją spotkałem” czy „RockStar” możemy zobaczyć ponownie duet Shah Rukh Khan i Anushka Sharma Kohli. 
Obraz osadzony został w krajach Europejskich, takich jak Holandia, Praga czy Węgry. Wszystko okraszone jest mieszanką kolorów, modnych ubrań i nie wiedzieć czemu mnóstwem pieniędzy.Tytułowy Harry zajmuje się zawodowo oprowadzaniem turystów po różnych miastach Europy, między innymi po Amsterdamie. – do domu (do Indii) nie może wrócić z przyczyn nie do końca jasnych. To właśnie tam poznajemy jego i Sejal, dziewczynę która będzie towarzyszyła nam i jemu do końca seansu. Sejal to młoda, początkującą prawniczka, lekko zwariowana, trochę naiwna, a już na pewno zapominalska- zgubiony pierścionek otrzymany od narzeczonego staje się pretekstem do odbycia nowej podróży.
Z początku oczywiście, jak to bywa w tego typu filmach główni bohaterowie wcale za sobą nie przepadają. On zgrywa kobieciarza, a ona ewidentnie ukrywa kompleksy pod płaszczykiem udanego związku. Jednak z biegiem przejechanych kilometrów, obejrzanych zachodów słońca i wypitych kaw rodzi się pomiędzy nimi uczucie. Uczucie które zaczyna napawać Harrego lękiem a Sejal popycha do robienia rzeczy o, których wcześniej mogła tylko myśleć i to też niekoniecznie. Różnego typu perypetię zbliżają ich do siebie i w końcu nie ma odwrotu. Trzeba coś postanowić. I tu zaczynają się schody. Bo przecież Sejal dała słowo, przecież to dziewczyna z dobrego domu, zna narzeczonego od tak dawna… A Harry to wydawałoby się chłopak bez korzeni, pozbawiony jakichkolwiek głębszych uczuć. Ale czy na pewno? „Jab Harry met Sejal” to łatwy i przyjemny film nie wnoszący za dużo, może nawet trochę zbyt zachodni. Ale gdy zajrzeć głębiej i się nieco nad nim zastanowić można dostrzec coś co z pozoru jest niedostrzegalne. I pomimo lekko naciąganej fabuły i niepotrzebnych dialogów wepchanych jakby na siłę to film zdecydowanie nie jest zły, choć z tego co słyszałam w Indiach recenzję nie były zbyt pochlebne. Reprezentacyjny SRK i równie śliczna Anushka nadają klimat w sam raz na lato.  Serdecznie polecam. Moja ocena to mocne 7/10.

piątek, 3 marca 2017

Happy New Year, czyli Wielki Skok


Po wielkim sukcesie Om Shanti Om miałam pewne obiekcje, co do kolejnego filmu Farah Khan. Bałam się, że zobaczę powtórkę, powielenie tych samych schematów, prześlizgiwanie się na niewątpliwie ogromnym sukcesie produkcji z roku 2007. Moje obawy potęgowała identyczna obsada głównych bohaterów.


Kiedy w końcu (po wielu trudach) usiadłam do oglądania-niemalże od samego początku się zakochałam. Kolory i przepych sprawiły, że poczułam się jak w domu. Fantastyczne poczucie humoru z nutą ironii i samokrytycyzmu, dzięki, któremu na twarzy pojawił się szczery uśmiech. A muszę nadmienić, że od bardzo dawna Bollywood mnie nie bawił. Większość filmów była przekoloryzowana- ten również taki był, ale w tym dobrym znaczeniu. Reżyserka potrafiła przyciągnąć widza z początku wydawało się banalną historią. 
Właśnie  poczucie humoru i dystans jaki jest odczuwany niewątpliwie w Happy New Year powoduje, że jest to film, który ogląda się z przyjemnością, piosenki nuci pod nosem, a barwy dosłownie pożera wzrokiem. Muszę koniecznie wspomnieć o SRK, który jak wiadomo (przynajmniej, jeżeli chodzi o mnie), nie zbierał ostatnio pochlebnych recenzji. Tym razem jego rola okazała się dużo lepsza. Nie zgrywał cwaniaka, ani napuszonego bohatera, ani w co trudno uwierzyć podstarzałego lowelasa. Można powiedzieć, że był dobrym, starym ( młodym) ShahRukh’kiem, któremu się chciało. Nie mogę zapomnieć o świetnym młodym Bachchan’nie, którego rola rozwala system. Happy New Year na stałe zagości w moim repertuarze. Gorąco polecam i przyznaje mocne 8/10. 

poniedziałek, 17 października 2016

Dwa zwaśnione rody

Dilwale w reżyserii Rohita Shetty, wyprodukowany przez Gauri Khan -romantyczny film rodem z Bollywood, opowiadający historię miłości dwóch pokoleń. Tak się złożyło, że po raz kolejny główną rolę męską zagrał Shah Rukh Khan. I tym razem wypadł lepiej. Film nie wnosi w zasadzie nic nowego, wszystkie motywy pojawiające się na ekranie gdzieś już były…

Miłość ukazana poprzez dwa pokolenia miała chyba zachęcić i zdobyć widownię w każdym wieku.  Mnie osobiście to nie przekonało. Historia Kaalego czy raczej Raja i Meery przyciągnęła tylko na chwilę pewnie z racji powrotu sławnego duetu na ekran. Natomiast  zakazana miłość Veer’a  i Ishity działała na mnie jak płachta na byka. Pretensjonalne dialogi, zarówno głównych bohaterów jak i drugoplanowych. Zaskoczenia praktycznie żadnego, za to mnóstwo kolorów bijących aż po oczach. Oczywiście nie obyło się bez poprawek komputerowych co widać na każdym kroku. Sceny pościgów i pojedynków tak nie realne, że aż śmieszne. Choć może się czepiam i właśnie o to chodziło? 

Na plus zasługuje oczywiście Kajol, która wyglądała bajecznie w swoich kolorowych sukienkach. Choć zagrać tam raczej dużo nie mogła. ShahRukh z brodą i w dodatku w deszczu wyglądał bardzo korzystnie, choć w dalszym ciągu twierdzę, że lata świetności ma już za sobą. Na uwagę zasługuję również piosenka pt: Janam Janam. Dzięki niej poczułam przez chwilę, że oglądam Bollywood.
Film raczej dla młodych, bezkrytycznych fanek SRK. Do obejrzenia na jeden raz. Moja ocena to tylko 5/10. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Eksplozja kolorów w Giżycku


Wprawdzie to nie Indie, nie ta pora roku, ale jak się człowiek bardzo postarał to dało się poczuć klimat Holi :) Było super, polecam każdemu! 

Fan i jego Idol

Fan- reżyseria Maneesh Sharma, scenariusz Habib Faisal (TaraRumPum, Jhoom Barabar Jhoom).



Opowieść o młodym człowieku zafascynowanym gwiazdorem ze szklanego ekranu. W obydwu rolach nie kto inny jak King Khan.
Gaurav Chandra od najmłodszych lat wiąże swoje życie z supergwiazdą indyjskiego kina Aryanem Khaann’ą. Wytapetowany zdjęciami pokój, aż razi w oczy. Chandra zarabia na życie głównie dzięki swojemu podobieństwu do aktora - wygrywa coroczne konkursy udając Khaana. Nazywa siebie Juniorem… 
Z początku nie wydaje się to groźne, może tylko lekko dziwaczne. W końcu chłopak jest dorosły a nie ma żadnych większych planów na przyszłość, nie ma nawet dziewczyny. Uwielbienie zmienia się w obsesję w momencie starcia się dwóch różnych światów. Okazuje się, że oczekiwania nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Chandra staje się agresywnym fanem...

Nie jest to do końca dramat, nie jest to thriller. W zasadzie nie wiadomo co to jest…Dłuży się niesamowicie, nie trzyma tempa. Jest przewidywalny do bólu. Na ekranie widzimy jak SRK próbuje za wszelką cenę udowodnić, że jeszcze może coś z siebie wykrzesać. Podwójna rola miała pokazać, że nadal jest Wielki. Otóż jak na mój gust dawno przestał taki być. Cóż oczekiwałam zupełnie czego innego. Akcji, napięcia, jakiejś więzi z bohaterami. A co dostałam…? Papkę zmieloną do granic możliwości na modłę indyjskiego kina. Film ewentualnie może być do obejrzenia dla zagorzałych fanów Khana. Moja ocena to 4/10 i to tylko przez wzgląd na stare czasy. 

niedziela, 10 lipca 2016

Zjawiska paranormalne

Weekend upłynął pod znakiem filmów grozy...stąd pomysł na posta. 

Nawiedzona stacja 

Stacja Begunkodor  zamknięta przez ponad pół wieku została ponownie otwarta z racji pogłosek o tym, że może być nawiedzona. 
Podobno zarówno miejscowi jak i pracownicy kolei żyli w strachu przed pojawiającą się na stacji zjawą kobiety. W 1967 roku jeden z kolejarzy zmarł ze strachu na widok kobiety w sari. Według doniesień to właśnie kolejarze jako pierwsi byli świadkami  ukazania się ducha. Wkrótce pociągi przestały się zatrzymywać na tej określonej stacji a pracujący kolejarze uciekali w popłochu.  Ucierpiała na tym miejscowa ludność. W 2009 roku ponownie otworzono – Nie wierzę w duchy, to wszystko wymysł człowieka- mówił były zastępca dyrektora ds. kolei.  Lokalna ludność miała nie lada powód do świętowania. 

Muzeum w New Delhi 

Jeśli wierzyć doniesieniom muzeum, o którym mowa nie szczyci się dobrą sławą. Niektórzy twierdzą, że jest to jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w kraju. Znanym przypadkiem jest zagubienie się w korytarzach muzeum 11-letniego chłopca. Pomimo licznych zabezpieczeń dziecko spędziło w muzeum całą noc, podobno nie będąc same. Spotkał tam ducha zwanego „mumią” to znaczy ducha, który atakuje zazwyczaj ludzi niegodziwych lub powiązanych z przestępczością. Według doniesień duch ten nawiedzał muzealne eksponaty sprowadzone najprawdopodobniej z Chin. Spotkanie dziecka z upiorem zostało podobno udokumentowane poprzez monitoring muzeum. Według zeznań chłopca duch poruszał eksponatami i przedmiotami w tym mumią mającą ponad 4.000 lat. W muzeum co wieczór słychać ciężkie kroki „Ludzi w zbroi” na tyle często, że na pracownikach muzeum nie robią już większego wrażenia.
Eksponaty poruszają się same a w rozświetlone dni można bez problemu zobaczyć cienie podążające za zwiedzającymi. Muzeum od pewnego czasu zainwestowało w nowe zabezpieczenia, pytanie tylko czy to powstrzyma jakiekolwiek duchy? 

środa, 30 marca 2016

Samobójstwo modelki

Modelka Priyanka Kapoor  została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w Południowej części Delhi. Według doniesień indyjskich mediów zmarła na skutek powieszenia. 

Priyanka i jej mąż Nitin nie stanowili szczęśliwej pary. Mężczyzna miesiąc po ślubie zaczął bić swoją żonę, z początku przepraszał, później incydenty takie zdarzały się coraz częściej. Według India Today mężczyzna został aresztowany trzy miesiące wcześniej z podejrzeniem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec małżonki. Między innymi chodziło o większą wysokość posagu jaką rodzina modelki miałaby zapłacić. Priyanka przyznała, że mąż bił regularnie, zabraniał spotykania się z przyjaciółmi- wychodzenia z domu bez niego lub bez jego wiedzy. Rodzina modelki nigdy nie aprobowała małżeństwa z 10 lat starszym mężczyzną. Dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień. Modelka zostawiła list, w którym pisze, że zawarcie małżeństwa z Nitin'em było największą pomyłką w jej życiu. Miała zaledwie 25 lat. 

wtorek, 9 lutego 2016

czwartek, 24 grudnia 2015

niedziela, 4 października 2015

Podróż na sto stóp

Bohaterami filmu „Podróż na sto stóp” są członkowie indyjskiej rodziny, którzy po utraceniu całego dobytku w pożarze oraz śmierci matki zmuszeni są aby wyemigrować do Europy. Ich marzeniem jest otworzenie na powrót restauracji, którą utracili w Mumbaiu. Przypadek sprawia, że trafiają do niewielkiego francuskiego miasteczka, gdzie po wielu perypetiach otwierają restaurację z kuchnią indyjską. Sytuacja się komplikuje, gdy okazuję się, że po drugiej stronie ulicy mieści się restauracja francuska aspirująca do drugiej gwiazdki Michelin. W dodatku właścicielka nie jest przychylnie nastawiona do konkurencji- do tej pory jej restauracja była jedyną w okolicy. Następuje zderzenie obu, zupełnie różnych światów. Jedzenie jest zdecydowanie motywem przewodnim. Gotowanie staje się sztuką, wyrafinowaną i piękną. Widz może nacieszyć oczy intensywnymi barwami różnorodnych produktów. Może wręcz poczuć aromat egzotycznych przypraw. Miłość do gotowania i pasja stają się pomostem pomiędzy tak wydawałoby się różnymi ludźmi i kulturami. Główny bohater rozwija się jako szef kuchni, poznaje nowe smaki i możliwości. Rodzinna restauracja przynosi spore zyski. Na horyzoncie pojawia się również miłość. Film namawia do otwierania się na inne kultury, w sposób lekki i przyjemny uczy także tolerancji i tego, żeby nie bać się zmian. Bo nawet 200 letni przepis czasami warto zmodyfikować. Ze względu na tematykę zaleca się nie oglądanie na pusty żołądek. Moja ocena to mocne 8\10.

wtorek, 18 listopada 2014

Ale plucha...

Za oknem coraz ciemniej, zimniej a nastroje coraz gorsze... Może i stary, może i nie przystoi,ale czy humor nie wraca gdy się na niego patrzy?

 

niedziela, 2 listopada 2014

W krainie zmarłych

Po śmierci umarli udają się do krainy zmarłych, która według hinduskiej kosmologii znajduje się na południu. Podążają do zaświatów drogą, którą pierwszy odnalazł dla nich bóg śmierci Jama. Był on także pierwszym człowiekiem zrodzonym na ziemi i tym, który pierwszy umarł, gdyż śmierć nie omija żadnej istoty żywej.

Jama był synem słońca, a jego siostrą i małżonką była Jami, z którą spłodził ludzi. Gdy Jama zmarł, Jami pogrążyła się w wielkim smutku i nieustannie opłakiwała jego śmierć. Nie mogła w żaden sposób go zapomnieć, gdyż wtedy na świecie nie było jeszcze nocy i Jami wciąż się zdawało, że Jama zmarł zaledwie przed chwilą, tego samego dnia. Bogowie stworzyli więc noc, która przyniosła Jami ukojenie.
Jama natomiast udał się po śmierci do krainy zmarłych i został jej władcą. Drogi do zaświatów strzeże bóg ognia Agni. Jego ogień spala ciała śmiertelników i oczyszcza ich dusze. Dokonuje przy tym rozróżnienia na dusze złe i dobre. Dusze tych, którzy wiedli dobre i uczciwe życie, dowożone są rydwanami do nieba Jamy. Wejścia do jego krainy strzegą dwa ogromne, czterookie psy Śabala. Złoty pałac Jamy został wzniesiony przez samego Wiśwakarmana- boskiego architekta.
Ci, którzy popełnili za życia ciężkie przewinienia, trafiają do piekieł Jamy, znajdujących się w świecie Rasatala. Piekła te umiejscowione są pod siedmioma podziemnymi świątyniami, a wzdłuż nich płynie krwawa rzeka- Wajtarani. Posłańcy Jamy, gołąb i sowa, a także słońce, księżyc, wiatr, ogień i woda obserwują ludzi i ich uczynki. Gdy przychodzi stosowny czas, Jama wysyła po dusze zmarłych swoje sługi, odziane w czarne szaty Kinkarów o ognistych włosach, strasznych twarzach i szpiczastych uszach. Niekiedy dusze nie mogą pozostać w królestwie Jamy i muszą się narodzić ponownie, by po raz kolejny podjąć próbę osiągnięcia doskonałości i wyzwolenia się z kołowrotu narodzin i śmierci. Czasami też dusze pobożnych ofiarników, dzielnych wojowników i świętych mężów udają się do gwiezdnych konstelacji. Ludzie modlą się za dusze zmarłych, składają im ofiary, a w zamian otrzymują potomstwo, szczęście i zdrowie.
Wraz z upływem czasu opisy piekieł stawały się coraz dramatyczniejsze. Miało ich być 21, a czasem mówiło się nawet o setkach. Grzesznicy byli w nich surowo karani. Okrutnicy gotowali się w oleju. Znęcający się nad zwierzętami dostawali się w ręce potworów, które rozdzierały ich na kawałki. Zabójcy kapłanów smażyli się w piecach. Królów i władców, którzy wsławili się szczególną agresją, miażdżono w moździerzach. Dusze nieuprzejmych i niegościnnych wcielały się w robaki. Natomiast zmarli ministrowie, władcy i ci, którzy prowokowali za życia konflikty religijne, po śmierci wrzucani byli do rzeki pełnej zanieczyszczeń, w której pływały krwiożercze ryby.

Na początku istnienia ludzi na świecie wszędzie panowało szczęście, dobro i sprawiedliwość. Nikt nie znał śmierci, wszyscy byli nieśmiertelni. Ziemia nie mogła jednak znieść ogromnego ciężaru ciągle przybywających ludzi i poprosiła Stwórcę-Brahmę, aby ulżył jej w cierpieniu. Ten stworzył śmierć i nakazał jej niszczyć życie wszystkich mieszkańców ziemi bez wyjątku. Taka wola Stwórcy przeraziła śmierć. Przestraszyła się ona nienawiści i rozpaczy tych, którzy zostaną przy życiu. Stwórca podarował jej więc sprawiedliwość i miłosierdzie. Śmierć zapłakała wówczas nad losem śmiertelników, a z jej łez powstały choroby, namiętność i nałogi. Stały się one przyczyną umierania żywych istot, toteż nikt nie winił za to samej śmierci. Brahma uwolnił ją od miłosierdzia i nienawiści oraz uczynił Panią Sprawiedliwości, która odtąd wykonuje jego wolę.

Prócz świata Jamy istnieją również światy niebiańskie. Jeden z nich mieści się wewnątrz oceanu Waruny. Nie pełni on w swoim niebie roli sędziego, jak wówczas gdy zasiada na tronie obok Jamy. Warunie i jego małżonce towarzyszą zastępy pomniejszych bóstw, niektóre demony, duchy wód. Do Waruny przybywają także zmarłe demony.
Niebo boga Indry, pogromcy demonów i władcy burz znajduje się na szczycie Góry Meru, ale może się przenosić wszędzie niczym rydwan. Rozbrzmiewa w nim muzyka niebiańskich gandharwów oraz tańczą niebywale piękne nimfy- apsary.

Tu także znajdują się duchy wód, wiatr, błyskawica, grzmot, chmury i planety. Wyżej umiejscowione jest niebo boga Śiwy, który stwarza i niszczy świat. Śiwa mieszka w nim razem ze swoją rodziną. Jeszcze wyżej znajduje się niebo boga Wisznu, przenikającego wszystko opiekuna życia. Jego pałace zrobione są ze złota i drogich kamieni. 

źródło: "Mitologie świata" 2007.