Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2019

Wschód słońca nad Gangesem- Waranasi



Miasto położone w Północnych Indiach, w stanie Uttar Pradesh. Według podań zostało założone przez boga Śiwę, choć dokładnie nie jest znana data powstania, to przyjmuję się umownie, że miało to miejsce około 3000 lat temu.

„Miasto pławi się w harmidrze i dusi nagrzanym powietrzem (…). Na dachach wokół toczy się życie. Jakaś rodzina urządza sobie piknik. Gdzieś za rogiem kilku chłopców puszcza latawce, na niebie kawałki kolorowego plastiku mieszają się ze stadami gołębi, trudno odróżnić co jest latawcem, a co ptakiem”.

Obecna nazwa miasta pochodzi od starożytnej nazwy  miasta niegdyś  leżącego pomiędzy rzekami Waruna i Assi.  Każdego roku Waranasi jest odwiedzane przez miliony wiernych i zagranicznych turystów, dla których bez wątpienia największą atrakcją są ghaty- schody do rzeki.
Są to szerokie betonowe schody pełniące funkcję swego rodzaju wrót otwierających Waranasi na świętą rzekę Ganges. Hindusi wierzą, że kąpiel i kremacja w takim miejscu zapewni im gwarancję na lepsze miejsce w odwiecznym cyklu narodzin i śmierci. Niedaleko betonowych stopni można zobaczyć piętrzące się świątynie, restauracje czy hotele, ale również domy pogrzebowe i hospicja, gdzie swoich ostatnich dni dożywają ci, którzy chcąc zaoszczędzić rodzinie kłopotu i niewątpliwie sporych kosztów transportu, przeprowadzają się tutaj z całych Indii. W całym Waranasi jest ponad 80 ghatów – największy Daśaśwamedh to centrum starego miasta.

" Stąd można złapać rikszę na dworzec kolejowy, wymienić pieniądze, umówić się na rejs łódką po Gangesie. A także kupić najlepszy w całych Indiach paan. To ziarenka orzecha areka zawinięte w liść betelu, wysmarowane pastą z kardamonu, anyżku, kokosa, a także jadalną kredą. W Waranasi paan jest wszechobecny, ślady w postaci krwawoczerwonych plwocin po jego żuciu widać na każdym kroku”.

O świcie zaspani mężczyźni zanurzają się w chłodnej wodzie, licząc na odpuszczenie grzechów. Zgodnie z tradycją powinni obmyć się w pięciu głównych ghatach: Dasaswamedh, Asi, Abarnasangam, Manikarnika, Panchaganga.  Manikarnika jest jedną z najważniejszą z ghat całopalny w Indiach. Każdego dnia bowiem płonie tam od 200 do 300 ciał. Chociaż w mieście jest jeszcze jedna spalarnia ciał dużo czystsza i tańsza, to dla konserwatywnego hindusa przebywanie w takim miejscu oznacza jedno, złą karmę.

„ Przed kremacją męscy krewni zmarłego golą głowy, wyciszają się. Inni wraz z obsługą spalarni przygotowują stos. Średnio do spalenia jednej osoby potrzeba 250-300 kg drewna. Jego gatunek zależy od kasty i zamożności zmarłego. Od tego zależy też cena. Za najlichsze szczapy trzeba zapłacić minimum  1,5 tys. rupii, zwykle jednak dwa razy więcej. Nawet ci, których nie stać na lepsze gatunki starają się posypać stos choćby opiłkami szlachetnego drzewa sandałowego”.

Mniej więcej koło dziesiątej rano w tym miejscu jest już masa ludzi, pracze rozwieszający swoje pranie na murach, rozkładający krowie łajno producenci ekologicznego opału, czy też chłopcy grający po prostu w krykieta.  Życie toczy się swoim codziennym rytmem.

„Waranasi to Ganga, a Ganga to Waranasi. Bez świętej rzeki byśmy nie istnieli”.

Źródło: National Geographic Traveler nr 03. 2019. Wrota do życia. 

czwartek, 23 lutego 2017

Soma- napój bogów

Soma, tajemny napój bogów, woda życia, która czyni ich nieśmiertelnymi, jest najcenniejszym skarbem wszechświata. Zatem nic dziwnego, że uważano Somę za boga napojów odurzających. Był on także bogiem księżyca, gwiazd, planet jak też ceremonii ofiarnych i zaślubin.

Matką boga księżyca była Anasuji, ojcem zaś wieszcz Atri, drugi syn Brahmy. Soma pragną zostać królem nieba, dlatego poddał się obrzędowi radźasuja, czyli wyświęceniu na króla. Uroczystość ta rozsławiła młodego Somę, który stał się z tego powodu dumny i przemądrzały. Zakochał się w żonie swojego młodszego brata – Tarze; godzinami recytował wiersze o urodzie dziewczyny, której skóra była biała jak kwiat lotosu, śpiewał o niej pieśni i za wszelką cenę usiłował ją zdobyć.

Po wielu trudach ku rozpaczy brata udało mu się zbiec z ukochaną. Wszyscy bogowie nakłaniali Somę, aby uwolnił Tarę, ten jednak zaślepiony miłością głuchy pozostał na jakiekolwiek wołania. W rezultacie bogowie potępili Somę ( poparł go jedynie władca planety Śukra). Tak właśnie rozpoczęła się wielka bitwa zwana Tarakamją. Na czele wojsk bogów stanął Rudra zaś Śukra-Uśanas dowodził armią Asurów i demonów. Bitwa była tak przerażająca, że sama Ziemia poprosiła Brahmę o pomoc. W końcu Tara została uwolniona i zwrócona mężowi, wkrótce powiła synka, którego ojcem był Soma.

Po utracie Tary Soma ożenił się z 27 córkami Dakszy. Najbardziej ukochał Rohini, więc pozostałe żony poskarżyły się ojcu, że są lekceważone. Gdy zdenerwowane żony po raz trzeci skarżyły się ojcu ten rozgniewał się srodze i zesłał na Somę wieczną chorobę w wyniku, której stawał się on coraz bledszy i chudszy, aż w końcu niemalże zniknął.

Wówczas udał się na zachodni brzeg oceanu, w miejsce, w którym wpadała do niego święta rzeka Saraswati. W jej świętych wodach obmył się z grzechu. Odtąd zawsze podczas ciemnej połowy miesiąca księżyca ubywa, przybywa zaś podczas jasnej połowy. Niektórzy mówią, że ubywa go dlatego, ze bogowie i zmarłe dusze przebywające w królestwie Jamy spijają z niego somę, a następnie słońce ponownie napełnia księżyc świętym napojem.

Somę, będącą napojem rytualnym uważano za sok z roślin zawierających substancje halucynogenne. Inna teoria głosi, że sok ten pochodził z rośliny z rodzaju Ephedra i nie wywoływał wizji halucynogennych, chociaż mógł mieć właściwości orzeźwiające i powodować brak senności. 

piątek, 4 listopada 2016

Na pamiątkę mitycznych wydarzeń

Mahabharata jest to najbardziej znana wielka epopeja, przedstawiająca wyjątkowy świat mitycznych wyobrażeń. Powstała między 400r. p.n.e. a 400r. n.e. Opowiada o walce o władzę dwóch spokrewnionych ze sobą rodów. Konflikt ten mógł wystąpić w VIII w. p.n.e. lub wcześniej. Epopeja nie ma charakteru jednorodowego i nie jest dziełem jednego autora. 

Niegasnącym powodzeniem i uznaniem cieszy się również Ramajana, która doczekała się wielu wersji, a sama historia opowiadana jest do dzisiaj w rozmaity sposób; od tanecznych dramatów, przedstawień lalkowych po seriale telewizyjne. 

W świętach indyjskich obowiązuje przede wszystkim kalendarz lunarny. Rok w kalendarzu lunarnym dzieli się na dwie części – uttarajana czyli pomyślną i niepomyślną – dakszinajana.

Niepomyślna część przypada na miesiące od połowy lipca do połowy stycznia. Wtedy trwa bitwa między bogami i demonami. Natomiast w trakcie pomyślnej części roku bogowie ustanawiają ład i porządek w świecie. Dlatego przedstawia się ich w pełnej chwale, na rydwanie który niesiony jest ulicami miast.
Najwięcej świąt ma miejsce w ciągu ćaturmasam, czyli czterech miesięcy obejmujących okres od połowy lipca do połowy października. Jest to czas kiedy Wisznu zapada w sen i ciężar utrzymania ładu na świecie spada na ludzi. Większość świąt podczas ćaturmasam upamiętnia triumf dobra nad złem, dlatego odbywają się one w „ciemnej” połowie miesiąca, czyli od pełni do nowiu.
Święta religijne odnoszą się do wydarzeń mitycznych, jednoczą czas boski, kosmiczny i ludzki. Zapewniają trwanie świata i jego cykliczność poprzez powtarzanie i odprawianie stosownych rytuałów i obrzędów. Do dziś stanowią one ważną części życia hinduskiej społeczności, pomimo że w większych miastach współczesna cywilizacja coraz silniej wypiera tradycję. 

środa, 23 marca 2016

Będzie, będzie zabawa!

Tego dnia świętują wszyscy. Słychać muzykę płynącą z głośników- oczywiście znane hity z filmów Bollywood. 
Na ulicach panuje niesamowity gwar, wokoło widać mnóstwo straganów, gdzie można kupić kolorowe sproszkowane farby. Proszkiem można się podzielić, wetrzeć sobie nawzajem w twarze, włosy... :) Zaczyna się niewinnie od namalowania jednej kropki na czole i policzkach,kropka zmienia się w kreskę, a później pełnymi garściami smaruje się twarze. 

"Większość dziewcząt ma związane, splecione włosy, a prawie każdy chłopak ma na głowie chustkę lub czapkę a la Nehru. Większość nasmarowała sobie rano włosy olejem kokosowym, co pozwoli skutecznie zmyć farbę z włosów". 

Jest wiosenny wieczór. Przy płonących stosach zaczynają się żywiołowe tańce, śpiewy, życzenia. Trzeba było ubrać gorsze ubrania ( z wiadomych myślę powodów). Zabawa potrwa do późnego wieczora. 
Mężczyźni piją bhang - zawiera w sobie haszysz bądź opium działa jak alkohol. Według hindusów pozwala zajrzeć trzecim okiem do wnętrza umysłu- nie wywołuje agresji. 

Indie zalewa tęczowy deszcz. Panuje niespotykana radość. Powstają kolorowe kałuże w których bez obaw o wyśmianie można się tarzać! Zabawa! Happy Holi kochani!! :) 



Źródło: "Moje Indie" Jarosław Kret. 

wtorek, 10 listopada 2015

Diwali-święto świateł


Gdy Rama zwyciężył demona Rawanę powrócił do Ajodhji i został jej królem. Światła lampek oliwnych zapalanych podczas święta Diwali mają symbolicznie oświetlać drogę powrotną Ramy oraz upamiętniać jego zwycięstwo nad złem. Inny mit przypominany podczas trwania święta opowiada o tym, jak Wisznu pojawił się na ziemi pod postacią karła i trzema krokami objął w posiadanie wszechświat. Tym samym pokonał demona Balego. Mimo, że zesłał go do świata podziemi, pozwolił mu jednak raz w roku powracać na ziemię i zapalać miliony lampek, które swoją jasnością rozświetlają ludzkie umysły. Ponieważ Wisznu uwolnił boginię Lakszmi, którą Bali więził to święto jest także jej poświęcone. Pokonanie zła symbolizuje rozpoczęcie nowego dobrego etapu życia, dlatego też Diwali jest obchodzone przez większość Hindusów jako Nowy Rok. 


Domy i miejsca pracy są gruntownie sprzątane i dekorowane, a nawet odnawiane. Z tej okazji Hindusi kupują nowe ubrania, biorą tradycyjną kąpiel w oleju, a przed wejściem do domu i na jego progu usypują z kolorowego proszku lub rysują kredą rangoli i kolam - rysunki o skomplikowanych wzorach geometrycznych i kwiatowych przynoszących szczęście i pomyślność. Jest to dobry czas na zawarcie małżeństwa czy też rozpoczęcie nowego projektu w pracy. 
Happy Diwali ;) !!! 

czwartek, 16 lipca 2015

Zapomniani Bogowie i Boginie

Na rozległych terenach dzisiejszych północno-wschodnich i zachodnich Indii oraz częściowo Pakistanu, nad brzegami rzeki Indus, istniała niegdyś cywilizacja z głównymi ośrodkami w Harappie i Mohendźo.
Pierwsi rodzice, Ojciec Niebo Djaus i Matka Ziemia Prythiwi, stworzyli wszystkich innych bogów. Pojawiają się zawsze razem, są jak byk i krowa- nieporuszeni i stali karmiciele świata. W złotym pałacu mieszka bóg Waruna, surowy strażnik ładu kosmicznego. Wymierza kary tym, którzy utracili jego łaski i naruszyli porządek we wszechświecie. To on kieruje swoim złotoskrzydłym posłańcem – słońcem i mówi mu, w którym kierunku ma się udawać. Sprawia, że świecą gwiazdy, zsyła świt i zmierzch, ustanawia pory roku i powoduje, że z chmur spadają deszcze. W późniejszych czasach, niczym grecki Uranos, stał się panem żywiołów, bogiem oceanu i wód, dopóki nie zdegradował go waleczny bóg Indra. Małżonką Waruny jest bogini wina Waruni.
Razem z Waruną występuje często bóg Mitra. Obaj sprawują podobne, królewskie funkcje. Mitra jest bardziej związany ze słońcem i jego twórczą mocą. Podczas gdy Waruna jest sędzią. Mitra jest tym, który naprawia zło i przywraca ład. Obecny jest przy zawieraniu umów, nadzoruje ich warunki. Wiadomo, że bogowi temu poświęcano ofiary z byka.
Aditjowie, bogowie hinduscy, których atrybutem jest światło będące źródłem życia, walczą ze złem i ciemnością. Dostrzegają wszystko i wszystkich, nagradzają za dobre czyny i pomagają prawdomównym. Przewodzi im Waruna.
Najjaśniejszą spośród bogiń, piękną i złotą niczym słońce, jest Uszas, Jutrzenka, bogini świtu. Odsłania ona skarby, które skryły się w ciemnościach i swoim blaskiem budzi wszystko do życia. Jest prastarą boginią, krewną wszystkich bogów. Jej braćmi są bliźnięta Aświnowie. Jeden z nich pojawia się tuż przed świtem, drugi zaraz po nim.
Żadna ceremonia nie może się odbyć bez boga ognia, Agnieego. Jest uzbrojony w łuk, jeździ w złotym rydwanie, rodzi się w niebie, w wodach atmosferycznych i na ziemi. Jest więc panem trzech światów, krąży między niebem a ziemią. Ma także moc oczyszczania z grzechu, spalając rzeczy, które odradzają się w czystej, niewinnej postaci. Najpotężniejszym bogiem „Rygwedy” jest Indra, władca burz, grzmotów i błyskawic. Jego broń to diamentowa włócznia wadźra. Sprytem i mądrością przewyższał innych bogów, często potrafił wywieść ich w pole. Jego głównym rywalem jest Agni. Podczas, gdy Indra jest wojownikiem, wodzem, który pokonuje demony, rażąc je swoją włócznią, Agni zabija wrogów, aby pomóc światu. Ważnym bogiem był także Rudra, bóg burzy. Bywał niebezpieczny nawet dla swoich wyznawców.
W dawnych Indiach, na południu półwyspu Indyjskiego, istniały niearyjskie bóstwa żeńskie, których kult został wchłonięty przez obrzędy ku czci innych bogiń. Najpotężniejszą wśród nich była wojownicza bogini Kottrawaj. Jej zastępy tworzyły przerażające demonice i duchy, tańczące po zakończonej zwycięsko bitwie wśród ciał poległych wojowników.

Boginie w, których tkwiła ogromna moc i energia popularne były w Indiach od najdawniejszych czasów. Bogini Kannahi we współczesnych Indiach jest zapomniana. Jej kult przyjęły inne boginie, takie jak Durga czy Kali. O Kannahi pamięta się jednak jeszcze na Sri Lance. Kannahi w tamilskim poemacie „Silappadiharam” występuje jako ideał wiernej i wyrozumiałej żony Kowalana. Mimo, że małżonek na wiele lat ją opuścił i mieszka razem ze swoją kochanką, piękną tancerką Madawi, Kannahi przyjęła go do siebie, gdy wrócił skruszony, chcąc naprawić swój błąd.  

niedziela, 2 listopada 2014

W krainie zmarłych

Po śmierci umarli udają się do krainy zmarłych, która według hinduskiej kosmologii znajduje się na południu. Podążają do zaświatów drogą, którą pierwszy odnalazł dla nich bóg śmierci Jama. Był on także pierwszym człowiekiem zrodzonym na ziemi i tym, który pierwszy umarł, gdyż śmierć nie omija żadnej istoty żywej.

Jama był synem słońca, a jego siostrą i małżonką była Jami, z którą spłodził ludzi. Gdy Jama zmarł, Jami pogrążyła się w wielkim smutku i nieustannie opłakiwała jego śmierć. Nie mogła w żaden sposób go zapomnieć, gdyż wtedy na świecie nie było jeszcze nocy i Jami wciąż się zdawało, że Jama zmarł zaledwie przed chwilą, tego samego dnia. Bogowie stworzyli więc noc, która przyniosła Jami ukojenie.
Jama natomiast udał się po śmierci do krainy zmarłych i został jej władcą. Drogi do zaświatów strzeże bóg ognia Agni. Jego ogień spala ciała śmiertelników i oczyszcza ich dusze. Dokonuje przy tym rozróżnienia na dusze złe i dobre. Dusze tych, którzy wiedli dobre i uczciwe życie, dowożone są rydwanami do nieba Jamy. Wejścia do jego krainy strzegą dwa ogromne, czterookie psy Śabala. Złoty pałac Jamy został wzniesiony przez samego Wiśwakarmana- boskiego architekta.
Ci, którzy popełnili za życia ciężkie przewinienia, trafiają do piekieł Jamy, znajdujących się w świecie Rasatala. Piekła te umiejscowione są pod siedmioma podziemnymi świątyniami, a wzdłuż nich płynie krwawa rzeka- Wajtarani. Posłańcy Jamy, gołąb i sowa, a także słońce, księżyc, wiatr, ogień i woda obserwują ludzi i ich uczynki. Gdy przychodzi stosowny czas, Jama wysyła po dusze zmarłych swoje sługi, odziane w czarne szaty Kinkarów o ognistych włosach, strasznych twarzach i szpiczastych uszach. Niekiedy dusze nie mogą pozostać w królestwie Jamy i muszą się narodzić ponownie, by po raz kolejny podjąć próbę osiągnięcia doskonałości i wyzwolenia się z kołowrotu narodzin i śmierci. Czasami też dusze pobożnych ofiarników, dzielnych wojowników i świętych mężów udają się do gwiezdnych konstelacji. Ludzie modlą się za dusze zmarłych, składają im ofiary, a w zamian otrzymują potomstwo, szczęście i zdrowie.
Wraz z upływem czasu opisy piekieł stawały się coraz dramatyczniejsze. Miało ich być 21, a czasem mówiło się nawet o setkach. Grzesznicy byli w nich surowo karani. Okrutnicy gotowali się w oleju. Znęcający się nad zwierzętami dostawali się w ręce potworów, które rozdzierały ich na kawałki. Zabójcy kapłanów smażyli się w piecach. Królów i władców, którzy wsławili się szczególną agresją, miażdżono w moździerzach. Dusze nieuprzejmych i niegościnnych wcielały się w robaki. Natomiast zmarli ministrowie, władcy i ci, którzy prowokowali za życia konflikty religijne, po śmierci wrzucani byli do rzeki pełnej zanieczyszczeń, w której pływały krwiożercze ryby.

Na początku istnienia ludzi na świecie wszędzie panowało szczęście, dobro i sprawiedliwość. Nikt nie znał śmierci, wszyscy byli nieśmiertelni. Ziemia nie mogła jednak znieść ogromnego ciężaru ciągle przybywających ludzi i poprosiła Stwórcę-Brahmę, aby ulżył jej w cierpieniu. Ten stworzył śmierć i nakazał jej niszczyć życie wszystkich mieszkańców ziemi bez wyjątku. Taka wola Stwórcy przeraziła śmierć. Przestraszyła się ona nienawiści i rozpaczy tych, którzy zostaną przy życiu. Stwórca podarował jej więc sprawiedliwość i miłosierdzie. Śmierć zapłakała wówczas nad losem śmiertelników, a z jej łez powstały choroby, namiętność i nałogi. Stały się one przyczyną umierania żywych istot, toteż nikt nie winił za to samej śmierci. Brahma uwolnił ją od miłosierdzia i nienawiści oraz uczynił Panią Sprawiedliwości, która odtąd wykonuje jego wolę.

Prócz świata Jamy istnieją również światy niebiańskie. Jeden z nich mieści się wewnątrz oceanu Waruny. Nie pełni on w swoim niebie roli sędziego, jak wówczas gdy zasiada na tronie obok Jamy. Warunie i jego małżonce towarzyszą zastępy pomniejszych bóstw, niektóre demony, duchy wód. Do Waruny przybywają także zmarłe demony.
Niebo boga Indry, pogromcy demonów i władcy burz znajduje się na szczycie Góry Meru, ale może się przenosić wszędzie niczym rydwan. Rozbrzmiewa w nim muzyka niebiańskich gandharwów oraz tańczą niebywale piękne nimfy- apsary.

Tu także znajdują się duchy wód, wiatr, błyskawica, grzmot, chmury i planety. Wyżej umiejscowione jest niebo boga Śiwy, który stwarza i niszczy świat. Śiwa mieszka w nim razem ze swoją rodziną. Jeszcze wyżej znajduje się niebo boga Wisznu, przenikającego wszystko opiekuna życia. Jego pałace zrobione są ze złota i drogich kamieni. 

źródło: "Mitologie świata" 2007. 

niedziela, 12 października 2014

Karwa Chauth


Karwa Chauth jest to święto dochodzone cztery dni po pierwszej pełni następującej po równonocy jesiennej. Uroczystość ta ma niezwykłe znaczenie dla każdej hinduskiej rodziny.
Hinduski wierzą, że dzięki modlitwom oraz całodziennemu poszczeniu zapewnią swoim mężom dobrobyt, długowieczność i dobre samopoczucie. Dopiero po wschodzie słońca, gdy mąż da im coś do jedzenia i do wypicia, mogą zacząć wspólny posiłek. Kobiety, które w najbliższym czasie nie zamierzają wyjść za mąż nie poszczą, jednak kobiety, które planują zamążpójście mogą pościć za swoich przyszłych mężów.
Dawniej dziewczęta wychodząc za mąż traciły kontakt ze swoimi najbliższymi. Pozostawała tylko rodzina męża. W ten sposób powstał zwyczaj, że w czasie małżeństwa, aby młoda mężatka nie czuła się tak bardzo odosobniona i samotna, teściowa zaprzyjaźnia się ze swoją synową. Staje się dla niej przyjaciółką i siostrą na całe życie. Karwa Chauth to święto powstałe dla uczczenia relacji pomiędzy narzeczonymi a przyjaciółmi. Oraz relacji powstałej między teściową a synową. 

Tego dnia kobiety wstają przed wschodem słońca, modlą się między innymi do Siwy, Ganeshy i Parvati. Dostają do swoich teściowych dużo smakowitego jedzenia oraz sari tzw. Sargi.
Przed zachodem słońca większość kobiet zbiera się w jednym domu i przygotowuje modlitwę. (puja). Wieczorem wszystkie przebierają się w wystawne sari i zakładają ślubne ozdoby. Najstarsza kobieta z rodziny opowiada legendę Karwa Chauth. Nawet wdowa może opowiadać historię, wtedy właśnie kobiety modlą się o długie życie i dobro dla swoich mężów. Intonując modlitwy oczekują na wschód księżyca. Będąc na czczo kobiety obserwują księżyc przez sito, następnie mąż ofiarowuje im pierwszy kęs jedzenia i pierwszy łyk wody. 

Według legendy piękna dziewczyna o imieniu Veeravati za namową swoich siedmiu braci poślubiła króla. Z okazji pierwszego Karwa Chauth po ślubie udała się do domu swoich rodziców. Tam miała pościć za męża. Jednak królowa okazała się zbyt słaba i nie mogła znieść rygoru całodniowego postu. Siedmiu braci, którzy bardzo kochali siostrę nie mogło patrzeć na jej cierpienie. Postanowili oszukać ją i upozorowali wschód księżyca. Królowa widząc to czym prędzej sięgnęła po jedzenie. Po zjedzeniu posiłku dostała wiadomość, że jej nowo poślubiony mąż jest bardzo chory. Królowa czym prędzej udała się do pałacu króla spotykając po drodze Siwe i jego małżonkę Parvati. Parvati poinformowała ją, że król zmarł, ponieważ królowa złamała post obserwując fałszywy księżyc.
Parvati widząc załamaną królową postanowiła okazać swoje miłosierdzie. Powiedziała, że król będzie żył pod warunkiem, że Veeravati powróci do pałacu dopełnić obrzędów Karwa Chauth.

Według innej legendy kobieta o imieniu Karwa miała kochającego i oddanego męża. Pewnego dnia podczas kąpieli w rzece został schwytany przez krokodyla. Karwa przybiegła i związała krokodyla sznurem z przędzy bawełnianej. Potem udała się do Jamy- Pana śmierci. I poprosiła go aby wysłał krokodyla do piekła. Kiedy Jama odmówił, zagroziła, że go przeklnie. Jama wystraszył się słów i władzy oddanej żony i zaakceptował prośbę kobiety. Mąż Karwy otrzymał błogosławieństwo na długie życie.

 Karwa Chauth obchodzone jest głównie na północy Indii. Najważniejszym aspektem tego święta jest post dla męża. Nigdzie na świecie żona nie pości i nie modli się w intencji zdrowia i długowieczności swojego wybranka. Obecnie dzień ten stał się powodem do urządzania hucznych przyjęć. Restauracje pękają w szwach, całe rodziny przychodzą, aby zakosztować specjalnego w tym dniu menu. Również kluby wyszły naprzeciw oczekiwaniom swoich młodych klientów, organizowane są między innymi konkursy tańca, śpiewane są również tradycyjne pieśni.

W tym roku Karwa Chauth obchodzone było 11 października. 

niedziela, 24 listopada 2013

Dźinizm - świat nigdy nie powstał i nigdy się nie skończy

Święto kumbhamela obchodzone przez dźinistów co 12 lat w intencji pokoju na świecie. 

Powstał w Indiach jako ruch reformatorski a przekształcił się w religię za czasów 24 dźinijskiego proroka Mahawira. Mahawira czyli Wielki Bohater uznawany za twórcę dźinizmu żył prawdopodobnie w VI wieku p.n.e. Opuścił Patnę, by żyć jako nagi asceta, dopóki nie osiągnął duchowej wiedzy. Stał się dźiną- zdobywcą, a jego zwolenników nazywano dźinistami. Mahawira nauczał, że świat jest nieskończony, nie stworzony a we wszystkim obecne są duchy- dźiwa. Dlatego dźiniści wprowadzają w życie ahimsę- szacunek dla wszelkiego życia. Posłuszeństwo zasadzie niezadawania gwałtu, w połączeniu ze stosowaniem się do surowego kodeksu zachowania. może prowadzić do wyzwolenia- moksza. Dźiniści uważają, że nawet rośliny i owady mają duszę. 
Podobnie jak hindusi czy buddyści wierzą w reinkarnację i wyzwolenie, które mogą zostać osiągnięte właśnie poprzez szacunek dla wszystkich form życia oraz przez ascetyzm i pielgrzymowanie do świętych miejsc. Według filozofii dźinijskiej dusza podróżuje przez 14 etapów, zanim w końcu wyczerpie całą karmę i wyzwoli się od krępujących ją więzów. 
Świat nigdy nie powstał ani nigdy się nie skończy. Przechodzi on przez cykle wznoszące się i opadające składające się z 4 wieków. Wyższy to świat niebieski składający się z siedmiu niebios, natomiast świat ziemski to kraina potępiona obejmująca siedem piekieł, piętrzących się jedno na drugim. 
Dźiniści dzielą się na dwa odłamy. Rygorystyczni digambarowie ("odziani w powietrze", "odziani w przestwór"), niczego nie posiadają i wierzą że tylko ludzie są w stanie osiągnąć mokszę. Przez cały czas chodzą nago, nawet w chłodne dni wolno im przykryć się jedynie słomą. Wyrywają sobie włosy z głowy, noszą ze sobą jedynie naczynie na wodę i miotełkę do omiatania drogi, aby przez przypadek nie zdeptać jakiejś żywej istoty (robaczka czy muchy). Jedzą raz dziennie na stojąco, całymi dniami oddają się medytacji i czytają święte księgi. Oraz ubrani na biało śwetambarowie posiadający mniej surowe zasady, często odnoszą sukcesy handlowe. 
Dźinizm nigdy nie wykroczył poza granice Indii jednak obecnie w całych Indiach żyje ok. 4 mln dźinistów. 

Źródła: Przewodnik National Geographic, Indie-Itaka.

niedziela, 3 listopada 2013

Diwali!


Dziś rozpoczyna się święto świateł w całych Indiach. Miliony hindusów i nie tylko wychodzą na rozświetlone ulice. Święto potrwa do 7 listopada. Wszystkiego dobrego z okazji Diwali! 

czwartek, 4 lipca 2013

Tajemnice północno-wschodnich Indii


 " Najpierw Bóg stworzył Niebo i Ziemię. Potem rośliny, zwierzęta oraz ludzi różnych ras, plemion i religii. W końcu wybrał szesnaście rodzin, którym pozwolił swobodnie poruszać się po wszechświecie. Siedem z nich wybrało życie na Ziemi, Bóg umieścił ich więc na górze Pępek Nieba, w Maghalai - Krainie Chmur".

 Północno-wschodnie Indie są obszarem, gdzie człowiek żyje w symbiozie z przyrodą. Siedem sióstr to nazwa siedmiu stanów (Pradesh, Assam, Manipur, Meghalaya- tu są żywe mosty, Mizoram, Nagaland, Tripura), gdzie jeszcze do niedawna nie miał wstępu żaden obcokrajowiec. Na tych terenach żyje 25% populacji wszystkich indyjskich słoni. Słonie wędrują przez doliny pod przewodnictwem dorosłej samicy, podczas podróży wypijają nawet do 100 litrów wody dziennie. Na swojej drodze często spotykają pola uprawne np: plantacje herbaty oraz tereny zamieszkałe przez ludzi. Jednym z plemion żyjących w górach Asamskich jest lud Apatani. Ich liczebność szacowana jest na ok. 26 tysięcy osób. Apatani zachowali pradawne wierzenia, określane jako Danyi- Piilo. Jest to kult księżyca i słońca. Składają ofiary ze zwierząt aby przegnać złe duchy, przywołać deszcz  lub też z okazji ślubu. Właśnie z okazji ślubu zabija się nawet do 70 kur, ich krwią wymazuje się próg spichlerzu co zapewnić ma pomyślność. Składa się także ofiarę ze świni. Legenda głosi, iż kobiety Apatani były tak piękne, że sąsiadujące plemiona napadały lud Apatani i porywały kobiety z powodu ich urody. Aby temu zapobiec kobiety zaczęły nosić "ozdoby" w nozdrzach- zatyczki, które miały odwrócić uwagę mężczyzn od ich piękna. Od roku 1970 przestano praktykować ten zwyczaj, być może niedługo zaniknie on całkowicie. Apatani utrzymują się z rolnictwa, podstawą ich diety jest ryż oraz szczury opiekane nad ogniem. 
Obok słoni żyją także inne zwierzęta między innymi gibony hulok- małpa człekokształtna nie posiadająca ogona za to mająca na dłoniach wyraźnie ukształtowany kciuk. Gibony żywią się najczęściej owocami, kwiatami, jednak nie pogardzą małymi ssakami lub owadami. Będąc w lasach tropikalnych północno-wschodnich Indii nie sposób jest nie usłyszeć "śpiewu"gibonów. Są to okrzyki bojowe ułatwiające komunikowanie się między sobą jak też zaznaczenie swojej pozycji w hierarchii. Plemię Nagalandu - łowcy głów dawniej stosowali element obrzędu przejścia polegającego na zabiciu jednego z członków innego plemienia. Mężczyzna udowadniał w ten sposób, że gotowy jest do małżeństwa, odcinano kilka elementów ciała zmarłego, robiono ozdoby po to aby myśliwy mógł z dumą je zakładać na specjalne okazje.  Dziś mężczyźni walczą ze sobą na zapaśniczej macie. Kobiety nie uczestniczą w tych rytuałach, wysyłane są do pracy na pola i do lasu- zbierają owoce. Wieczorami ważą piwo ryżowe i czekają na swoich adoratorów w oddzielnych wspólnych domach. Nagowie kultywują pradawne obrzędy, Szaman odczytuje przyszłość z wnętrzności koguta, a tygrysy uważane są za bogów. Skóra z tygrysów ma zapewnić nieśmiertelność.  Podczas polowań mężczyźni naśladują okrzyki gibonów aby wypłoszyć zwierzynę. 
Na tych terenach żyją również ptaki objęte ochroną - dzioborożce. Kult tego zwierzęcia praktykuje plemie Nisi - dawniej przyozdabiano głowy prawdziwymi dziobami tych ptaków, dziś są one zrobione z masy szklanej. Są to ptaki posiadające kolorowe, zakrzywione dzioby. Łączą się w pary na całe życie. Kiedy samica składa jaja, samiec znajduje dziuplę zamurowuje ją błotem i odchodami po czym przez okres 8 tygodni dostarcza samicy pożywienie.  Co za facet! :) 
Oczywiście na tych terenach nie może zabraknąć tygrysów polujących na małe słoniątka oraz boa dusicieli potrafiących połknąć w całości małpę. 
Przepiękne góry i doliny, wodospady - jeden z najdłuższych w całych Indiach. Tereny nie skażone ludzką cywilizacją.  








środa, 14 listopada 2012

Happy Diwali!

Diwali to jedno z najważniejszych świąt w Indiach.
To święto światła - w sanskrycie pojęcie to oznacza dosłownie rząd świateł. 
Pierwszy dzień nosi nazwę Dhanvantari Triodasi lub Dhanwantari Triodasi. Kobiety, aby zapewnić sobie pomyślność powinny właśnie tego dnia zakupić trochę srebra lub złota a jeśli nie mają środków to chociaż nowe naczynia.  Hindusi aby ułatwić drogę do swoich domów bogini bogactwa i dobrobytu Lakshmi znaczą śladami z mąki ryżowej drogę. 
Drugi nazywa się Narak Chaturdasi. Drugiego dnia przypada tak naprawdę wigilia Diwali. Według legendy tego dnia Kryszna zniszczył demona Narakasur i uwolnił świat od lęku i strachu. W niektórych regionach bierze się specjalną kąpiel - z dodatkiem olejków i pasty uptan - jeszcze przed wschodem słońca.  
Dzień trzeci to faktyczne Diwali, gdzie poświęca się dary dla Matki Lakshmi. Czwarty dzień Diwiali to wyraz czci dla Kryszny, a konkretnie dziękczynienia za wzniesienie Góry Govardhan. Dzień piąty nosi nazwę Bhratri Dooj i jest dniem poświęconym siostrom. 

W Diwali mogą uczestniczyć wszyscy - bez względu na wiek. Zapalane są lampy diyas, małe gliniane światełka czy coraz częściej kolorowe lampki elektryczne, dekorowane są również domy, a wszystko po to by przekonać bogów do zesłania szczęścia i pomyślności. Diwali jest bardzo zróżnicowanym świętem - sposoby świętowania zależą od regionu (np. w niektórych czci się bogów darując słodycze). Generalnie jednak dla Hindusów ciemność oznacza ignorancję, a światło jest metaforą wiedzy, oświecenia. Dlatego zapalenie lampy symbolizuje zniszczenie wszelkich niegodziwości - złości, zazdrości, chciwości itp. Diwali to dla współczesnych Hindusów bardzo ważny moment i okazja do wdzięczności za to, czym obdarzył ich los, zatrzymania się w codziennym pędzie, zastanowienia nad sobą, spędzenia czasu z bliskimi i przede wszystkim radości. 





niedziela, 5 sierpnia 2012

Opowieści Taji

Ludzie powiadają, że wiele, bardzo wiele lat temu, zanim wybudowano świątynię Kaweri, kiedy potężne leśne drzewa kuliły się jeszcze w uśpionych nasionach, wybuchła wielka wojna. Toczono ją o córkę króla, najpiękniejszą księżniczkę jaką kiedykolwiek widziano. Trwała wojna, jakiej nikt z nas nigdy nie zaznał. Gdy dobiegła końca nasi bohaterowie leżeli w bez ruchu na polu bitwy z oczami utkwionymi w niebo, a nasze królowe zniknęły w dymie. Powiadają, że ci nieliczni z pośród nas, którzy przeżyli, uciekli zostawiając za sobą skały i złote piaski splamione grabieżą i padliną. A gdy odeszli, rozległo się nieziemskie westchnienie niczym powiew zimnego wiatru. Przemierzyło całe pole bitwy i omiotło tlące się ruiny fortu, a niebo poszarzało od chmury dymu. Była to długa podróż, wzdłuż rzek, przez równiny i parujące dżungle, wiecznie ocienione płaczącymi chmurami, aż w końcu zatrzymali się zdumieni. przed ich oczami rozciągała się piękna kraina. Pełna połyskującej wody i cienistych wzgórz, płynąca owocami, mlekiem i miodem. stali zachwyceni i nagle ukazała im się dziewica. "Stójcie", powiedziała, a jej głos był jak szemranie strumyka. Oznajmiła, że ma na imię Kaweri i że opiekuje się tymi wzgórzami. Nikt nie przejdzie bez jej pozwolenia. Potem wysłuchała ich opowieści o straszliwej wojnie i przechyliła głowę a pukle jej włosów spłynęły niczym woda. "Możecie tu zostać - powiedziała - na tej niezrównanej ziemi, ale najpierw musicie mi coś obiecać. Co roku, kiedy ponownie wyłonię się na ten świat z góry Bhagamandala, musicie mnie powitać. Wrzućcie do moich wód kwiaty i kokosy, a w zamian na zawsze oddam wam tę ziemię. Będę płynęła przez wasze osady rzekami pełnymi słodkich ryb i tłustych czarnych krabów. Będę nawadniała wasze pola, wypełniając je strumykami i kałużami, które ugoszczą wdzięczne białoskrzydłe ptaki z waszej ojczyzny. Będę zbiegać z tych wzgórz tysiącem wodospadów i pilnować by w lasach zawsze roiło się od zwierzyny". 

Nasi przodkowie obiecali pięknej dziewicy, że uczynią jak powiedziała. Uśmiechnęła się, a jej uśmiech był jak słońce świecące z głębi strumienia. "Bądźcie błogosławioną rasą - powiedziała. - Rasą podobną do perły, rasą dzielnych mężczyzn i honorowych kobiet. Niech na waszych polach zawsze dojrzewa ziarno, niech wasze kwiaty nieustanie kwitną". Spojrzała na nich. "Dlaczego jesteście tacy smutni?" i wtedy opowiedzieli jej o zmarłych, o tych wszystkich, których zostawili za sobą. Spojrzała na nich czule oczami które miały barwę ocienionej sadzawki w dżungli. Wskazała palcem niebo i między chmurami błysnął piorun. "Wasi wirowie będą żyć dalej. W niebie. W wieczornych mgłach. W cieniach za drzewami. Wasi przodkowie - pobłogosławiła - już zawszę będą się wami opiekować". Jej słowom towarzyszyło długie westchnienie przypominające powiew bryzy. Chmury nad głowami naszych przodków się rozstąpiły i w koronach drzew przemknęły cienie. Liście na drzewach zaszeleściły, choć nie było wiatru, a potem zaszeleściły jeszcze raz i zapadła cisza. Kiedy się odwrócili, dziewica zniknęła. Nasi przodkowie osiedli tutaj, w tej krainie połyskliwych wód i otwartego nieba. Ludzie mawiają, że czasami, kiedy rozstępują się chmury i deszcz spada niczym srebro, wirowie wychodzą z cieni by znowu zapuścić pośród nas korzenie.

wtorek, 26 czerwca 2012

Bogini Kaveri z Kodagu...

" Co roku, kiedy ustawały deszcze i złociły się pola, kiedy o zmroku na podwórzach połyskiwały robaczki świętojańskie, a powietrze przypominało aksamit, kiedy gwiazdy wisiały tak nisko, że było wyraźnie widać połyskującą na niebie konstelację siedmiu mędrców, Kaweri, Bogini Matka, dawczyni życia, święta rzeka Kodagu, odwiedzała staw w świątyni na szczycie góry Bhagamandala. Dokładnie w drugim tygodniu października, w porze skrupulatnie wyliczonej przez kapłanów na podstawie ruchu planet i kąta padania promieni słonecznych, wpadała do stawu z zadziwiającą punktualnością. " - 
 " Tygrysie Wzgórza"

Kaweri- rzeka w południowej Azji- Indie. Długość ok. 764 km, powierzchnia dorzecza 72,5 tys. km2. Źródła w Ghatach Zachodnich. Płynie przez wyżynę , Dekan, Ghaty Wschodnie, Wybrzeże Koromandelskie, uchodzi do Zatoki Bengalskiej (delta: 120 km szerokości, 10 300 km2 powierzchni).
Wykorzystywana do nawadniania i produkcji energii elektrycznej. 

czwartek, 8 marca 2012

Holi !!



Festiwal koloru, tańca i radości. Święto wiosny dla wszystkich hindusów. Unoszące się w powietrzu kolorowe proszki, posypane głowy i ubrania. Radość na ulicach i dzień wolny od pracy. Szczęśliwego Holi !! :)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Szczęście znaczy szczur





Świątynia szczurów w wiosce Deshnok, północne Indie. Tuż przy granicy z Pakistanem. Cała historia rozpoczyna się w 1387 roku wraz z przyjściem na świat kobiety imieniem Karni Mata. Wywodziła się z szanowanej i wysoko postawionej kasty Charan słynącej z żołnierzy i poetów. Ludzie urodzeni w tej kaście są niezwykle dzielni w walce, gotowi oddać życie za prawdę, w którą wierzą. Karni Mata według ludzi była kolejnym wcieleniem wojowniczej bogini Durgi. Która sama była jedną z cielesnych form bogini Parvati. Durga została powołana do życia w bardzo konkretnym celu. Ludzie nie radzili sobie z pewnym złośliwym demonem, ponieważ demon ten imieniem Mahisza odradzał się w coraz to nowej i silniejszej postaci, a w miejsce jednej odrąbanej głowy wyrastały mu dwie nowe. Durga oczywiście staje na wysokości zadania i razem ze swoim lwem pokonuje demona.

" Koło życia w hinduizmie nie przestaje się obracać, tak więc wojowniczka Durga powraca na Ziemię w nowych wcieleniach, a jednym z nich była właśnie Karni Mata. Już za życia zbudowano jej kilka świątyń. Najsłynniejsza powstała jednak w momencie jej tajemniczego zniknięcia z domu".

To właśnie ta słynna świątynia jest świątynią szczurów. Ale skąd wzięły się w niej szczury? Są różne wersje: Pierwsza głosi, że zagniewana bogini za karę zamieniła całą rodzinę w szczury, dorzucając w swoim przekleństwie to, że od tej pory będą ze szczurów zmieniać się w ludzi by potem znów przybierać postać gryzoni. Zostaną więc na wieczność uwiezieni w kręgu reinkarnacji. Bez szansy na uwolnienie i osiągnięcie nirwany. Druga opowiada historię zmarłego syna jednego z przyjaciół Karni Maty.

" Wróżbitka zwróciła się o pomoc do boga śmierci Yamy, prosząc go o przywrócenie chłopca do życia. Yama odrzekł, że niestety jest już za późno, ponieważ chłopiec rozpoczął właśnie nowe życie pod postacią szczura. - W takim razie- zdecydowała Karni Mata- niech wszyscy ludzie z mojego rodu zmieniają się w szczury przed powrotem do ludzkiej postaci". 


Tak się stało co oznacza, że wszystkie szczury w świątyni są w rzeczywistości ludźmi. I właśnie dlatego są uważane za święte. Wchodzi się bez butów taki zwyczaj, że do miejsc świętych należy wchodzić tylko boso. Nagie stopy dotykają dziwnie wilgotnej posadzki... wszystkie te plamy zostawiają szczury. Są wszędzie, gdzieś około dziesięciu tysięcy. Dziesięć tysięcy szczurów zupełnie nie pilnowanych, biegający sobie swobodnie po najciemniejszych zakamarkach świątyni. I nie tylko, bo gdy wejdą na człowieka nie wolno ich trącać. Najlepiej poczekać aż same zejdą. Wokoło pełno mis z jedzeniem, trójząb będący symbolem boga Sziwy, zborze rozrzucone na podłodze. Ludzie przebywają do świątyni z najdalszych zakątków Indii, żeby złożyć dary. Podczas festiwalu Navratri trwającego przez dziewięć dni, zwykle przypadającym między wrześniem a listopadem, tysiące ludzi przychodzi tu do świątyni z pieszą pielgrzymką. Jeśli w tym potężnym tłumie zdarzy się wypadek i ktoś niechcący nadepnie na jednego ze świętych szczurów, musi w darze ofiarować szczura zrobionego ze szczerego złota. Natomiast jeśli spełni się życzenie pielgrzyma, który był w świątyni i prosił boginię Durgę o wsparcie w jakiejś ważnej dla siebie sprawie, musi tu wrócić i ugotować dwa wielkie garnki jedzenia, najlepiej ryżu ze słodkimi dodatkami. I rozdać je obecnym nieznajomym, wtedy opieka bogini będzie trwała dłużej. Spacerujący szczur po ciele człowieka przynosi dobre zdarzenia, to dobry znak i nie należy się ich bać. A jeżeli już zdarzy nam się zobaczyć białego szczura ( co jest niezwykle trudne bo jest w świątyni tylko jeden) to jest to wielki przywilej i radość. To znak, symbol, zapowiedź czegoś... Ten kto zobaczy białego szczura zostanie obdarzony wielkim bogactwem...bogactwem duszy...

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ofiara dla Allacha


" Kiedy Allach mia wezwał Ibrahima, by złożył w ofierze swego syna, Ibrahim posłusznie zabrał go w góry. Zamknął oczy, uniósł miecz, a kiedy gotów był go opuścić, ujrzał kozła stojącego na miejscu syna. "

Święto Id -ul Adha, jedno z najważniejszych świąt Islamu. Święto,które uczy że powinniśmy umieć poświęcić dla Boga to co jest nam drogie. Zabijanie - składanie ofiar, ucztowanie potrwa kilka dni. Ludzie zbierają się na ulicach, przyprowadzają bydło. Niekiedy dopiero co kupione, nic dla nich nieznaczące a niekiedy bydło z własnego gospodarstwa. Hodowane od małego. Religia uczy, że każda rzecz na ziemi została stworzona przez Allacha dla przyjemności człowieka, jeśli więc zwierzęta nie są stworzone, aby je zabijać, to po co istnieją? Zwierzęta stworzone na użytek ludzki...


Na otwartą przestrzeń przyprowadza się bydło. Widzowie tłoczą się dokoła, są także dzieci czasami bardzo małe. One też muszą to zobaczyć...


" Byk zostaje obalony na ziemię, jego głowa odchylona w tył, nogi związane. Na chwilę posadzono na nim roczne dziecko, po czym znów je zabrano. (...) Odczytuję na głos siedem imion i odmawia modlitwę. Następnie jakiś mężczyzna, który nie jest zawodowym rzeźnikiem, przeciąga nóż po szyi zwierzęcia(...) Ciało zwierzęcia porusza się mimowolnie, szarpie łbem, podkurcza nogi".


Mięso będzie dygotać jeszcze w domu, podczas jego przyrządzania. Czasami ruchy mięśni trwają jeszcze ponad godzinę od zabicia. Zabijanie odbywa się tuż obok żywych jeszcze zwierząt. Jednak nie słychać żadnych dźwięków Żadnej reakcji, jakby pogodziły się z czekającym na nie losem.


" Jeden z byków pozwala położyć się na boku i leży tak, czekając z otwartymi oczyma na ostrze noża. Nawet nie próbuje się wyrwać, kiedy ostrze przesuwa się po jego gardle".

Ulica lepi się od krwi, wkoło boso biegają dzieci. Dźwigają świeżo obcięte głowy byków o otwartych oczach. Śmieciarze- specjalnie do tego przydzieleni zaczynają zbierać porzucone wnętrzności. Worki wypełnione łajnem, wielkie stosy, koty i psy ucztujące...

" Zwierzę przyprowadza się żywe - możesz zobaczyć, co jest przed i po, dowiedzieć się, z której dokładnie części wnętrza pochodzi dany kawałek mięsa. Widzisz jak usiłuję utrzymać się na nogach, kiedy jest obalane na ziemię, widzisz jego szeroko otwarte oczy, podczas gdy przygniatają je mężczyźni, widzisz histeryczne sapanie i drganie ciała po tym, jak opuściła je krew".

Jasnoczerwona kropla krwi wylądowała na błękicie koszuli i teraz tkwi tam, zastyga. Po jakimś czasie staje się czarna, niegroźna- po prostu kolejna czarna plamka. Świeże mięso podobno smakuje lepiej niż to zabite wiele miesięcy a nawet lat temu. Niż te przywiezione z odległych krajów. Wszyscy garną się do rozkrajania i zabijania to forma polowania... rozrywki podszytej wiarą. Mięso leży bezpośrednio na ulicy nawet wtedy gdy jest gorąco, nie ma zamrażarek. Niepotrzebne części ciała są odcinane od reszty i zostawiane tam gdzie zwierzę leżało, w rynsztoku. Mówi się że te zwierzęta mają szczęście, że są zabijane dla religii. Że są szczęśliwe...Jednak rzeź trwająca kilka dni zupełnie mija się z celem święta. Powinno poświęcać się w ofierze kozła. Hodowanego we własnym gospodarstwie Kozła, którego się kochało. Wtedy jest to prawdziwa ofiara, ponieważ żegnasz się z czymś dla siebie cennym. Bezmyślne zabijanie dla zasady, rozrywki jest po prostu okrucieństwem.

" (...) cała ta krew, którą dziś oglądasz... Allachowi to się nie podoba".


Zwierzę też czuję! Nie skazujmy go na śmierć...dla wątroby, serca czy zupy z bydlęcych kopyt... GO VEGAN

Cytaty: " Maximum City Bombaj" - S. Mehta


poniedziałek, 27 czerwca 2011

Roztańczone Indie - Bharatanatjam


Kiedy tańczysz, jesteś boginią, pełną kobiecości i siły. Znającą swoją wartość i mogącą sobie pozwolić na bycie to uwodzicielską, to kapryśną. Silną lub delikatną jak płatki rozkwitającego lotosu… Dłonie tancerki opowiadają miłosne historie, oko podkreśla każdy gest, głowa porusza się do rytmu muzyki, biodra wykonują płynne albo dynamiczne ruchy, pełne wdzięku. A całości dopełnia wiele mówiący uśmiech…
Jedna z indyjskich legend opowiada, że świat został stworzony przez tańczącego Śiwę Występował on wtedy pod postacią Nataradźa (Pan tańca), a sekrety tańca sam Brahma zawierzył Bharacie, który opisał je w traktacie zatytułowanym Natjaśastra, i to on jest do dziś podstawowym podręcznikiem wszystkich form hinduskiego tańca klasycznego.
Są one tańcami sakralnymi, związanymi z mitologią. Ich pochodzenie uważane jest za święte. Początkowo były tańczone tylko w świątyniach przez kapłanki zwane dewadasi, celem tańca było uwolnienie duszy od świata materialnej ułudy i połączenie jej z boskością. Bharatanatjam istnieje od ok. 3000 lat, na początku tańczony wyłącznie w świątyniach później już na królewskich dworach.W XX wieku taniec został zreformowany i w 1930 przyjął nazwę Bharatanatjam opierając się na trzech symbolach w słowie Bharata - bhawa ( uczucie), raga ( melodia), tala ( muzyka, rytm). Był często postrzegany jako rodzaj ofiary na rzecz bóstwa.
Obecnie taniec ten jest wykonywany przez jednego tancerza, najczęściej kobietę lub przez grupę. Towarzyszy mu muzyka i śpiew komentujący całość i podkreślający emocje i ekspresje tańca.

czwartek, 17 lutego 2011

Pudźa- kontakt człowieka z bogiem


Pudźa jest najpowszechniejszym hinduskim rytuałem. Jest to ceremonia polegająca na złożeniu ofiary bóstwu obecnemu w wizerunku. Odprawiana jest każdego dnia niekiedy kilkakrotnie, w domach, świątyniach lub też podczas trwania ważnych świąt. Inaczej wyglądają ceremonie w domu a inaczej w świątyniach.

" Domową pudźę celebrują codziennie sami domownicy, wykorzystując prywatne ołtarze z wizerunkami bóstw. Ceremonię najczęściej prowadzi jeden z lokatorów, ale często pomagają mu inne osoby. Na początku zaprasza się bóstwo do uczestnictwa. Po symbolicznym powitaniu polegającym m.in. na wskazaniu miejsca, gdzie wyjątkowy gość może "usiąść", obmywa mu się stopy i ofiaruję wodę z miodem dla zaspokojenia pierwszego pragnienia. "

W dalszej części pudźy karmi się bóstwo, oczywiście symbolicznie, obdarowuje jedzeniem - owocami, miodem, ryżem, słodyczami, mlekiem oraz ghi. W tym czasie wizerunek jest okadzany, przystrajany w kwiaty lub przyodziewany w specjalne ubrania.
Pudźa w świątyni różni się znacznie od tej domowej, ma bardziej wyrafinowany charakter.

" Odprawia ją zazwyczaj kilka razy w ciągu dnia kapłan świątynny, zwany pudźari. Funkcję te najczęściej sprawują osoby wywodzące się z warny braminów. Wymaga się od nich m.in. znajomości sanskryckich hymnów religijnych i ścisłego wegetarianizmu".


Podczas trwania ceremonii pudźari recytuję fragmenty tekstów religijnych, bóstwo nie jest już traktowane jako gość lecz bardziej jak mieszkaniec świątyni. Sługami są kapłani. Pudźę odprawiane na ważne uroczystości mają inny charakter i są bardziej rozbudowane od tych codziennych.
Każdy rodzaj pudźy zamyka obrzęd arati - wywodzi się on z wedyjskiego rytuału ognia.

" Ceremoniał polega na wykonywaniu okrężnych ruchów trzymanymi w rękach zapalonymi tzw. lampami arati wokół wizerunków bogów. Knoty świec nasączone są ghi lub kamforą. Światło płomieni ofiarowuję się bóstwu, a w zamian za to w lampach gromadzi się jego dobroczynna moc. Następnie celebrans gestami skierowanymi ku uczestnikom ceremonii przelewa na nich boskie błogosławieństwo, skumulowane wcześniej w lampie. W czasie obrzędu na cześć bóstwa rozbrzmiewają specjalne pieśni arati".


Pudźa powiązana może być z Durgą. Wtedy takie święto nosi nazwę Durga Pudźa. Trwa kilka dni a podczas tego święta hindusi palą ogniska, modlą się, śpiewają i tańczą. Inauguracja święta nosi nazwę Bodhan, przed jej rozpoczęciem stawia się ogromne namioty- przypominające świątynie zwane pandalami. W środku buduję się ogromne ołtarze i rzeźby przedstawiające Durgę i przyjazne jej bóstwa podczas zwycięskiej walki z demonem Mahisasurą. Drugiego dnia świąt rano odbywa się ofiarowanie kwiatów- andźali.

" Każdego dnia świąt odbywa się bhog, czyli lunch. Jedzą wszyscy- i wierni i bóstwa. Aby Durga mogła spokojnie zjeść, zasłania się ją na ten czas ogromnymi białymi chustami".


Sindur khela- ostatni dzień świąt. Kobiety malują sobie nawzajem i Durdze sindur, co oznacza, że wraca do swojego męża. Karmią też bóstwa towarzyszące Durdze. Zaraz Durga wróci z domu ojca do domu męża. Powrót ten nazywa się baran. Później wiezie się rzeźby Durgi nad brzeg Gangesu bądź Jamuny, odprawia się tam ostatnie modły, tańczy się i wrzuca wizerunek bogini do wody.