wtorek, 22 maja 2012
Pracownik socjalny potrzebny od zaraz
niedziela, 13 maja 2012
niedziela, 6 maja 2012
sobota, 5 maja 2012
Jedzie pociąg z daleka...
" Wsiedli pierwsi, z najmniejszymi tobołkami i największą nadzieją, pchani jakimś niezwykłym powodem, który im - niemającym prawie nic- kazał ruszyć tak daleko. Czekali na pociąg najdłużej, stojąc na peronie w równej linii, pilnowani przez znużonych policjantów wymachujących lathi - bambusowymi kijami o metalowych końcach".
" Za ostatnim sypialnym toczą się cztery wagony wiozące najbogatszych podróżnych, odseparowanych czarnymi szybami od duchoty o znojów indyjskiej prowincji. Okien nie da się otworzyć, nie można zajrzeć do środka, z zewnątrz także niewiele widać- bo czym są indyjskie pejzaże wypłukane z kolorów, wystudzone klimatyzowanym powietrzem. Odcięcie od pospólstwa ma lepiej sytuowanym gwarantować czystość i komfort w postaci smaczniejszych posiłków, poduszki, koca, firanki nad łóżkiem, a także nieco większej przestrzeni".
" Podczas gdy czterech ośmiolatków ciągnie worki z ekspresu, dwójka młodszych chłopców maszeruje w przeciwną stronę. Idą objęci, przepychając się wesoło i wyrywając sobie z rąk małą torebkę. Na zmianę przykładają ją do nosa i ust. Wciągają klej wprawnie, nie pierwszy raz. Objuczonych bagażami pasażerów mijają z obojętnością- nie zadają im pytań, nie są ciekawi, skąd przyjechali ani gdzie się wybierają. Żyjące wśród pociągów dzieci są najwierniejszymi obywatelami dworcowego świata. Jako jedyne donikąd stąd nie odjadą".
Cytaty: " Lalki w ogniu" Paulina Wilk
wtorek, 24 kwietnia 2012
Indyjskie ploteczki
Didi obudziła mnie wczoraj wieczorem telefonem. Chodziło o zamordowaną piękność Bollywood. Informację znalazła na Pudelek.pl - nie wiem czy jest to wiarygodna strona nie mniej jednak umieszczam artykuł do wglądu.
niedziela, 15 kwietnia 2012
piątek, 6 kwietnia 2012
Poezja rodem z Indii - Rabindranath Tagore
" O ekstazie uścisków"
On
Cały wdzięk, jaki może dziewczyna posiadać,
W pełni pięciu zmysłami odczułem.
Leczy bóle zazwyczaj nie ten, co je zadał,
Ona jedna jest lekiem i bólem.
Czyż niebiosa potrafią umilić tak życie,
Jak objęcia tych rąk oliwkowych?
Biegnąc pali się ogniem, a gdy ją pochwycę,
Zbawczym chłodem uśmierza ból głowy.
W jej warkocze wplecione są kwiaty — płomienie,
Ciało hojnie radością obdarza.
Swym dotykiem wyzwala w mej piersi natchnienie,
Jak modlitwę u swego ołtarza.
Bo pieszczoty jej dają mi szczęścia tak wiele,
Jakbym był najbogatszy na ziemi,
Gdy powietrze nas nawet od siebie nie dzieli
I w uściskach nawzajem giniemy.
Czasem gniew, potem dąsy i znów przebaczenie
Na kolejnym kochanków spotkaniu...
Tak jak dotąd mój umysł piastował myślenie,
Tak się dziś doskonali w kochaniu.
********
" O tak, ja wiem"
O tak, ja wiem, że nie istnieje nic, o ty,
umiłowanie mojego serca — ponad twą miłość,
ponad to światło złote, tańczące śród liścienia, te
gnuśne po niebie żeglujące obłoki, ten powiew
przelotny, zostawiający chłód na mym czole.
Światłość poranna zalewa mi oczy — twojego
serca to zwiastun, wysłany, wysłany ku mnie. Oblicze
twoje nachyla się nad mojem, oczy twe patrzą w me
oczy a serce moje dotknęło się twych stóp.



