sobota, 30 marca 2013

Moja i Twoja historia... czyli Shahid tańczy i śpiewa


 Czekałam z niecierpliwością, aż będzie mi dane obejrzeć przystojnego Shahida (jak wiadomo przepadam za nim) :) Wczoraj dzięki Didi mogłam zapoznać się z tą miłosną historią. Ciężko było...mimo, iż film trwał niecałe dwie godziny. 

" Teri Meri Kahaani" to opowieść o chłopaku i dziewczynie, którzy w trzech kolejnych wcielaniach przeżywają swoje wspólne historie. Pierwsza z nich wydarzyła się w Lahore roku 1910 pomiędzy lubiącym romanse Javedem (Shahid Kapoor) a Aradhną (Priyanka Chopra), córką przywódcy opozycyjnej partii. Druga opowieść przenosi nas do Bombaju lat 60., kiedy to skromny, grający na gitarze Govind przypadkiem poznaje Rukhsar, wschodzącą gwiazdę filmową. Ostatnia historia natomiast dzieje się we współczesnej Anglii pomiędzy studentami, Krishem i Radhą. Cała produkcja utrzymana jest w lekkim, głównie komediowym klimacie". 

Początek utrzymany w klimacie lat 60-siątych wydawał się być obiecujący. Shahid w kapeluszu z gitarą wyglądał jak Raj :) Nawet Priyanka, która mnie denerwuje była do przełknięcia. Zapowiadało się nieźle, aż do momentu kiedy to zmieniła się sceneria i na ekranie zobaczyłam mlodego Shahida w dżinsach. Cały ten późniejszy romans z Radhą wydawał mi się bezsensowny. Banalny aż do bólu! Zastanawiałam się dlaczego nie można było zostać przy latach 60-siątych? No, ale cóż oglądałam dalej...a tam wysyłanie smsów, czaty i facebook...Nic nowego. On lekkoduch uganiający się za dziewczynami, ona śliczna niczym modelka z wybiegu w Mediolanie. Nic dodać nic ująć... Nie mogą być razem... I buch! Przenosimy się ponownie tym razem do roku 1910 na tereny dzisiejszego Pakistanu. Shahid biega z rozwianymi włosami z tym swoim zniewalającym uśmiechem na twarzy, a Priyanka nosi tradycyjne sari i jest posłuszna swojemu ojcu. Ta odsłona podobała mi się najbardziej. W zamyśle twórców chodziło chyba o to,aby wszystkie części ze sobą współgrały. Jak dla mnie połowa filmu mogłaby nie istnieć. Motyw reinkarnacji i miłości, którą można znaleźć i stracić w każdym życiu nie dopracowany. Gdyby nie moja słabość do Shahida to wyłączyłabym film po 15 minutach. Choć piosenki były dobre nie uratowało to filmu jako całości.

sobota, 16 marca 2013

Niebezpieczny kraj...

Historia lubi się powtarzać... W połowie grudnia całymi Indiami wstrząsnęła informacja o zbiorowym zgwałceniu dziewczyny jadącej pociągiem do Delhi. Dziewczyna zmarła w szpitalu w wyniku doznania ciężkich obrażeń ciała. O gwałt oskarżono sześciu mężczyzn w tym jednego nieletniego. Wystąpił problem z obroną oskarżonych, ponieważ żaden obrońca nie zdecydował się podjąć tej sprawy. Społeczeństwo domaga się kary śmierci... Głównym oskarżonym jest kierowca autobusu.  Mężczyźni nie przyznają się do winy.

" Bili mnie i ją metalowymi prętami, potem zdarli z niej ubranie i gwałcili po kolei. Ale najgorsze było to, że potem przez ponad dwie godziny, choć krzyczeliśmy i płakaliśmy, nikt nam nie przyszedł z pomocą- Awindra Pandey 
"Kiedy przybyła policja, dwie godziny zajęło na posterunku stróżom prawa, by wypełnić formularze i odwieźć ofiarę do szpitala. Opowiadał, że błagał funkcjonariuszy, by wezwali karetkę i dali jakieś ubrania, ale oni tylko dyskutowali, zamiast pomóc".   Kolejny zbiorowy gwałt miał miejsce w stanie Madhja Pradeś, ofiarą padła 39-letnia turystka ze Szwajcarii.   Szwajcarka i jej mąż zwiedzali środkowe Indie na rowerach. Zostali napadnięci, gdy rozbili biwak w lesie. Według indyjskich mediów napastnicy pobili oboje, po czym zgwałcili kobietę na oczach męża. Ofiarom ukradli telefon komórkowy, laptop i 10tys. rupii (185 USD). Kobiecie  udzielono pomocy w szpitalu w mieście Gwalior. Była przytomna i rozmawiała z policjantami. Według informacji policji ani kobieta, ani jej mąż nie odnieśli obrażeń, które zagrażałyby ich życiu. 

Ale to nie koniec...  Do kolejnego brutalnego ataku doszło na wiejskich terenach stanu Punjab. 
  29-letnia zamężna kobieta wracała pustym autobusem do domu późnym wieczorem. Pojazd nie zatrzymał się na jej przystanku. Kierowca wraz z pomocnikiem ignorując protesty kobiety zawieźli ją do nieznanego jej miejsca. Tam dołączyło do nich pięciu innych mężczyzn.Przez całą noc siódemka mężczyzn wykorzystywała seksualnie kobietę. - Grozili mi nożem i robili wszystkie niestosowne rzeczy - powiedziała telewizji CNN-IBN ofiara. - Zmuszali mnie do robienia czego tylko chcieli - dodała. Nad ranem kobietę odstawiono do rodzinnej wioski.  Wydarzenia te spowodowały, że kwestia bezpieczeństwa kobiet stała się najważniejszym tematem w kraju. Bezpieczeństwo kobiet to poważny problem dla kraju- a raczej jego brak. Do niedawna był to temat zupełnie ignorowany. W hinduskiej kulturze ofiary gwałtu czy przemocy seksualnej są naznaczone, bojąc się o reputację swoją i rodziny nie zgłaszają problemu na policję. W 1971 roku oficjalnie zgłoszono 2487 przypadków gwałtu, a w 2011 roku było już 24,2 tysiąca zgłoszeń.
źródło: CNN

wtorek, 12 marca 2013

Miałem zły dzień, tydzień...


„Para nieśmiałych oczu pod strzechą włosów; tak właśnie wyglądają ci, z którymi nikt się nie liczy.”- Dolina Muminków

sobota, 9 marca 2013

Jab Tak Hai Jaan- ostatni film Yash'a Chopry

Dzięki M. mogłam dziś obejrzeć długo wyczekiwany nowy film z ShahRukh Khanem. Ale tym razem nie będzie normalnego postu na temat wrażeń dotyczących filmu...Wielkim zaskoczeniem dla mnie była informacja ukazująca się na samym początku. Yash Chopra nie żyję... nie mogłam i nadal nie mogę w to uwierzyć... Dziwne jest, że ta informacja dotarła do mnie dopiero teraz choć śledzę na bieżąco wszystkie możliwe fora, strony na portalu społecznościowym itp. Zmarł 21 października 2012 roku w Mumbaiu, jego stan zdrowia już wcześniej się pogarszał, ale wydawał się taki niezniszczalny... Autor takich hitów jak "Veer-Zaara", czy "Żona dla zuchwałych". Jego nowy film okazał się ostatnim, dobrą miłosną historią ze szczęśliwym zakończeniem, z morałem i pięknymi melodyjnymi piosenkami...bardzo w jego stylu. 
Zmarł przed zakończeniem zdjęć... Trudno mi pisać na temat... jest mi niezmiernie przykro...  

niedziela, 3 marca 2013

" Nie lubię kiedy jest smutna więc wciąż ją karmię"

Suman Khatun jest sześciolatką znacząco różniącą się od swoich rówieśników. Pochodzi z ubogiej rodziny mieszkającej w małej wiosce. Suman musi dostać jedzenie zawsze wtedy, gdy jest głodna a jest głodna prawie bez przerwy. Dziewczynka przy wzroście 104 cm waży ponad 91 kg, choć urodziła się jako zupełnie zdrowe dziecko. 

" W czasie kiedy rówieśnicy małej Hinduski bawią się w najlepsze, jej czas mija na poszukiwaniu kolejnych tłustych przekąsek. Kiedy domowa spiżarka opustoszeje, Suman rusza na żebry do sąsiadów. Aby wyłudzić jedzenie, potrafi położyć się nawet w poprzek drogi. Kiedy nic nie dostanie od sąsiadów, siada na gruncie i zaczyna płakać. Często zdarza się wtedy, że zaczyna jeść to, co znajdzie na ziemi, np. błoto. "
 

Dziewczynka zjada w ciągu tygodnia tyle ile wystarczyło by na wykarmienie całej wsi. Na podwieczorek potrafi zjesć 15 herbatników i 10 bananów. Natomiast w trakcie obiadu potrafi zjeść na poczekaniu dwie miski ryżu, dwa talerze smażonych ryb, dwa jajka sadzone i sporo omletów. W ciągu tygodnia pochłania 14kg ryżu, 8kg ziemniaków, 8 kg ryb i ok, 180 bananów- poinformował dziennik "Daily Mail". 
Ojciec dziewczynki zarabia niewiele ok. 16 dolarów tygodniowo, cała kwota przeznaczana jest na jedzenie dla dziecka. Specjalista opiekujący się Suman twierdzi, że waży ona pięciokrotnie więcej, niż normalne dzieci w jej wieku. Suman ma oponad 30 kilogramów  wagi, niż pochodzący z Chin Lu Hao uznany za najgrubszego chłopca na świecie. 

źródło: "Daily Mail" 2011.