Serce dziś jakieś radosne! :) Piosenka w sam raz... taka na czasie :)
wtorek, 22 marca 2011
niedziela, 20 marca 2011
Słodkie dzieciństwo
W każdym obejrzanym przeze mnie filmie Bollywood jeżeli występują dzieci to są radosne, uśmiechnięte- bez większych trosk. Wystarczy przywołać obraz młodego Rohana z " Czasem słońce, czasem deszcz" czy też dwójkę rodzeństwa z "TaraRumPum" Przeważnie jest kolorowo i bezpiecznie... A jak to wygląda w rzeczywistości, czy każde indyjskie dziecko budzi się rano z uśmiechem na twarzy i beztrosko się bawi? Otóż jak to bywa często film ma niewiele wspólnego z prawdziwym życiem. Jedna z ośmiu podstawowych zasad indyjskiej konstytucji mówi: " mniejszości, szczepy, podupadłe społeczności i zubożałe klasy powinny mieć zagwarantowane odpowiednie warunki do życia". Biorąc pod uwagę, że około 70% społeczeństwa Indii mieszka w rejonach wiejskich, trudno wyobrazić sobie wypełnienie tych postanowień. Za młodzi na ślub - precz z tradycją. Dziecięce śluby w Indiach są prawnie zakazane. Pomimo tego ponad połowa indyjskich kobiet wydawana jest za mąż przed ukończeniem 15 roku życia. Indyjskie prawo dopuszcza związki małżeńskie w wieku lat 18 ( kobiety) i 21 (mężczyźni). Zdarza się, że rodziny podpisują kontrakty małżeńskie swoich dzieci kiedy te są jeszcze niemowlętami. Nie jest niczym nadzwyczajnym ślub dzieci w wieku 10 lat i starszych. Tak szybkie wkroczenie w życie małżeńskie odbiera dzieciom szanse na normalne dorastanie. Dziewczynki, które obejmują obowiązki żony w tak młodym wieku, nie są w stanie rozwijać się normalnie. Są pozbawione beztroski dzieciństwa i wieku nastoletniego. Poza tym przezywają one traumatyczne chwile z uwagi na brak świadomości. Skazuje je na analfabetyzm, finansową zależność i nieudolność.
" Nawet tak młoda żona spełniać musi wszystkie obowiązki małżeńskie, ze współżyciem włącznie. Relacje seksualne między nastolatkami zaczynają się bardzo wcześnie. Tylko 43 procent z nich stosuje jakąkolwiek antykoncepcje. Grupa osób w wieku 10-25 stanowią najliczniejszą zarażona HIV/AIDS. Wynika to zarówno z braku świadomości, jak i kryzysu zdrowotnego na terenie Indii. Organizacje z całego świata próbują przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się HIV/AIDS w Indiach. Jest to niezwykle trudne zadanie. Zmuszanie dzieci do pobierania się i szybkiego wkraczania w dorosłe życie małżeńskie nie tylko nie pomaga temu, ale także okalecza psychiki dzieci. Odbiera się im dzieciństwo i prawo wyboru " .
Subash Mohapatra pracował niegdyś dla najbardziej opiniotwórczych gazet w Indiach. W 1995 założył organizację FFDA (Forum for Fact-Finding Documentation and Advocacy). Nadal jest jednym z jej dyrektorów. Dlaczego zdecydował się na przeniesienie z komfortowego biura w New Delhi do pełnych wyrzutków społeczeństwa slumsów i walkę o prawa człowieka?
"Stało się to pewnego ranka, gdy w szpitalu dochodził do zdrowia po przebytej malarii. Zobaczył leżącą na noszach martwą 12-letnią dziewczynkę a obok niej mniejsze dziecko. Gdy zapytał na co umarło to rodzeństwo, usłyszał, że “to nie rodzeństwo tylko matka z dzieckiem. Obie zmarły w trakcie porodu”
Pomimo tego, że zabronione prawnie od 1929 roku, takie małżeństwa nadal są zawierane, pod patronatem tradycji, głównie w najbiedniejszych rodzinach. Najokrutniejszy rodzaj dyskryminacji odbywa się kosztem społeczności Dalit, znanych lepiej jako „nietykalni”. Pracują przy garbowaniu skór, czyszczą butelki, są ulicznymi sprzedawcami; sprzątają odchody zwierząt z ulic; są zazwyczaj rolnikami bez ziemi i domu. W niektórych wioskach zabronione jest by cień „nietykalnego” padł na drogę Brahmana (należącego do najwyższej kasty). Z tych samych powodów „nietykalnie” muszą wycierać ziemię po której przeszli. Dla nich Indie są stałym, choć niewidzialnym więzieniem. Adivasi, stanowiący około 8% populacji, skoncentrowani w swoich grupach, w których styl życia, metody leczenia i ceremonie religijne praktycznie się nie zmieniły w ciągu ostatnich 2000 lat. Społeczna i kulturowa izolacja pozostawia ich na obrzeżach społeczeństwa. Władzę indyjskie prywatyzują ich lasy i rzeki, wypędzają z wiosek, zazwyczaj nie oferując żadnego zadośćuczynienia w imię rozwoju. Postępująca globalizacja raczej jeszcze bardziej ich wypchnie na margines.
Wszystko to prowadzi do braku dzieciństwa, bezpieczeństwa i miłości. Praca dzieci w Indiach jest ogromnym problemem. Dzieci właśnie z najuboższych rodzin są zmuszane do zarabiania...
Georginę Briers można było określić tylko jednym słowem - zakupoholiczka. 21-latka wydała tysiące funtów na torebki. Kiedy nie miała ich już gdzie umieścić, ulokowała 8 pudeł wypełnionych torbami w domu swojej macochy. Co tydzień, tuż po wypłacie, wydawała wszystko podczas zakupowego szaleństwa. Spodnie z Topshop. Buty od Jimmy'ego Choo. Cena i marka nie grały roli, Georgina musiała mieć wszystko to, co najmodniejsze. Dlatego gdy tylko usłyszała, że telewizja poszukuje ludzi oszalałych na punkcie mody, nie mogła się powstrzymać i wysłała podanie. Nie posiadała się z radości gdy okazało się że jest jedną z siedmiu szczęśliwców wybranych spośród 2000 kandydatów. Producenci powiedzieli uczestnikom, że będą podróżować dookoła świata i uczyć się o modzie. Georgina która mieszka w Burton w Staffordshire, marzyła o sklepach Nowego Jorku i wybiegach Milanu. Zamiast tego wysłano ją do Indii, gdzie BBC3 kręciło dokument "Krew, po i T-shirty". Tam rozpoczęła życie u wyzyskiwaczy i dowiedziała się, jak naprawdę zrobiono zakupione przez nią ubrania.
" Byłam taka nieświadoma. Kiedy producenci zapytali mnie gdzie jak sądzę robi się ubrania, odpowiedziałam "gdzieś w Anglii, na jakiejś wielkiej maszynie". Nie miałam o niczym pojęcia. Myślałam, że ludzie już nie szyją ubrań ręcznie. Najpierw Georgina zamieszkała z indyjską rodziną, podjęła też pracę. "Musieliśmy się budzić o jednej godzinie - 5 rano - zrobić śniadanie, posprzątać dom, potem iść na cały dzień do pracy do fabryki. To wszystko było takie.. pierwotne. 15-osobowa rodzina mieszkała w domu z dwoma sypialniami. Mężczyźni i kobiety spały osobno, więc było tłoczno. W fabryce było w porządku. Była toaleta i stołówka, pracowaliśmy od 8 rano do 17. Jednak później przeniesiono nas do innej fabryki, gdzie musieliśmy żyć tak jak inni pracownicy. Spaliśmy pod maszynami, szczury i muchy były dosłownie wszędzie. Na zewnątrz był wielki, otwarty kanał ściekowy, pełen odchodów, zwierząt, śmieci. Smród był okropny, z tego wszystkiego nawet zwymiotowałam. Pracowaliśmy ile tylko się dało, raz zdarzyło się, że zmiana trwała od 8 rano do 21.. A za 2 dni pracy dostaliśmy około 40p. Praca była wyczerpująca. Niewiele nam się udawało. Wszystkie rzeczy od nas zostały odrzucone. Jakość musi być bez zarzutu. "
Georginę i jej grupę zabrano do przytułka w ogromnych slumsach. Wysłano ich tam, by poszukali wśród dzieci pracowników i zabrali je do obozu. W wielu przypadkach to rodzice sprzedali swoje dzieci, a te nie mają już dokąd iść.
"Na ten widok łamało się serce", mówi Georgina. "Jeden mały chłopiec siedział tam i opowiadał mi, jak jego dawny szef karał go rozbierając do naga i polewając gorącą, posłodzoną wodą. Później przywiązywał go do drzewa by sprawdzić czy pogryzą go mrówki. Każdy z nich miał taką historię. To tylko małe dzieci, a szyją nam ubrania".
Może by warto było się nad tym zastanowić zanim rzucimy się na kolejną wyprzedaż w domach handlowych?
sobota, 5 marca 2011
Roztańczone Indie - garba
Dziś o indyjskiej formie tańca jaką jest garba. Powstała w regionie Gudżarati, przypomina trochę zachodnie tańce ludowe. Nazwa garba pochodzi od sanskryckiego terminu garbha co w dosłownym tłumaczeniu oznacza " łonie" lub " łono". Taniec tradycyjny wykonuję się wokół zapalonej lampy- garba deep.Ta lampa oznacza życie, symbolizuje płód w łonie matki. Podczas trwania święta Navaratri czyli nocy. Jest to początek wiosny, każda lampa lub wizerunek bogini Durgi umieszczone są w centrum pieśni jako obiekt czci. Ludzie tańczą a każdy ich ruch kończy się klaskaniem- nie tylko w dłonie nie wiem jednak jak nazywa się przyrząd którego się w tym celu używa. Zarówno mężczyźni jak i kobiety zazwyczaj noszą kolorowe stroje podczas tańca. Kobiety zakładają choli ghaghra. Strój z bawełny z koralikami, haftami i wszystkim innym co kolorowe i błyszczące. Mężczyźni noszą kafni- mnie to przypomina długą piżamę ;D Istnieje ogromne zainteresowanie garbą w Indiach, Wielkiej Brytanii gdzie otwierane są specjalne szkoły ale również w Stanach Zjednoczonych. Nie jest powiedziane, że każda garba musi wyglądać tak samo. Wszystko zależy od społeczności. Jak różni są ludzie tak też różnić się będą tańce. Pomysł na cykl o tańcach przyszedł mi do głowy dziś w trakcie " Dumy i uprzedzenia" ;) Może jak niektórym wiadomo tam właśnie tańczone garbę. Coś wspaniałego, synchronizacja i wdzięk ;)
sobota, 19 lutego 2011
Najstarszy zawód świata

Bangladesz. Dzielnica slumsów, chatki jedna przy drugiej a w każdej mieszka prostytutka. Maya lat 18 hinduska. Od 10 roku życia sprzedaję swoje ciało. Po śmierci matki ciotka sprzedała ją burdelmamie za 5 tys. dolarów. Nie miał kto się nią zajmować, wyżywić, ciotka stwierdziła, że to tylko kłopot. Maya nie chciała zostać w dzielnicy prostytutek, chciała uciec za wszelką cenę. Jednak każda próba ucieczki kończyła się tak samo- biciem. Musiała spłacić burdelmamę, nie było wyjścia. Do 17 roku życia spłaciła dług, może teraz zarabiać dla siebie. Ma własny kąt i przyjaciół- ma nawet chłopaka, który koniecznie chce założyć własny interes. "Kocham go ale nie wiem czy on mnie kocha"- mówi. Maya wiele razy myślała o tym, żeby porzucić ten zawód, znaleźć jakąś inną pracę. Jednak nie jest to proste, w społeczeństwie bowiem jest już naznaczona jako nieczysta-reprezentuję najniższą kastę jaka istnieje w Bangladeszu.( chucri- czukri) Poza tym nie posiada żadnego wykształcenia, nie ma możliwości rozwoju. Dlatego też Maya zajęła się pomaganiem najmłodszym dziewczynom wchodzącym w zawód prostytutki. Opowiada o chorobach przenoszonych drogą płciową, o konieczności stosowania prezerwatyw. Nawet jeżeli klient nie ma na to ochoty. W Bangladeszu nikt nie zwraca na to uwagi, klient płaci, klient wymaga. Zwykle 4 dolary za godzinę. W ciągu dnia dziewczyna może uprawiać seks nawet do 10 razy . Nikogo to nie szokuję, im więcej tym lepiej. Szerzą się choroby, ponad 40% zarażonych syfilisem. Prostytucja jest w tym przypadku ekonomiczną koniecznością. Legalna lecz jednak stygmatyzowana. Najmłodsze dziewczyny sprzedające swoje ciało to 13 latki...
Handel kobietami i zmuszanie do prostytucji są masowym zjawiskiem także w Indiach. Według statystyk rządu blisko 3mln osób zaangażowanych jest w prostytucję. Ponad jedna trzecia zaczyna w dzieciństwie. Południowa część Andhra Pradesh, gdzie mieści się Hyderabad, jest jednym z największych "dostawców" kobiet i dziewcząt. Wiąże się to z ubóstwem w tym regionie.
" Niektórym z dziewcząt i kobiet, które uratowała organizacja Prajwala, obiecywano wcześniej pracę w restauracjach. Inne - w ucieczce przed własną rodziną - wpadły w sidła handlarzy. Są też i takie, które po prostu zostały sprzedane przez swoich rodziców, mężów czy narzeczonych lub te, które urodziły się jako część tego wielkiego przemysłu, ponieważ ich matki same trudniły się prostytucją".
Sunitha Krishnan prowadzi przytułki dla ofiar handlu prostytutkami.
Jeden z przytułków daje schronienie 185 dzieciom. Niektóre mają zaledwie 3 lata. Większość - w wyniku gwałtu - została zarażona wirusem HIV. Krishnan jest bardzo drobną kobietą. Ma na sobie dżinsy i prostą, bawełnianą tunikę w paski. Jest współzałożycielką Prajwali- wieczny ogień." Została uratowana przedwczoraj. Jest zakłopotana i potwornie nieufna. Jej nadgarstki są pokryte szerokimi bliznami. Krishnan tłumaczy, że takie rany są często pozostałościami po próbach samobójczych. Prawie każda z tych kobiet przynajmniej raz próbowała odebrać sobie życie. Ale ta dziewczyna została pocięta przez swojego klienta".
"Był taki czas w moim życiu, kiedy myślałam, że jeśli na swojej drodze spotkam Boga, zabiję Go gołymi rękami".- napisała na swoim blogu Krishnan.
Tego wszystkiego nie usłyszymy z ust przewodnika, nie zobaczymy w katalogu biura podróży... To przecież tabu...
czwartek, 17 lutego 2011
Pudźa- kontakt człowieka z bogiem

Pudźa jest najpowszechniejszym hinduskim rytuałem. Jest to ceremonia polegająca na złożeniu ofiary bóstwu obecnemu w wizerunku. Odprawiana jest każdego dnia niekiedy kilkakrotnie, w domach, świątyniach lub też podczas trwania ważnych świąt. Inaczej wyglądają ceremonie w domu a inaczej w świątyniach.
" Domową pudźę celebrują codziennie sami domownicy, wykorzystując prywatne ołtarze z wizerunkami bóstw. Ceremonię najczęściej prowadzi jeden z lokatorów, ale często pomagają mu inne osoby. Na początku zaprasza się bóstwo do uczestnictwa. Po symbolicznym powitaniu polegającym m.in. na wskazaniu miejsca, gdzie wyjątkowy gość może "usiąść", obmywa mu się stopy i ofiaruję wodę z miodem dla zaspokojenia pierwszego pragnienia. "
W dalszej części pudźy karmi się bóstwo, oczywiście symbolicznie, obdarowuje jedzeniem - owocami, miodem, ryżem, słodyczami, mlekiem oraz ghi. W tym czasie wizerunek jest okadzany, przystrajany w kwiaty lub przyodziewany w specjalne ubrania. Pudźa w świątyni różni się znacznie od tej domowej, ma bardziej wyrafinowany charakter.
" Odprawia ją zazwyczaj kilka razy w ciągu dnia kapłan świątynny, zwany pudźari. Funkcję te najczęściej sprawują osoby wywodzące się z warny braminów. Wymaga się od nich m.in. znajomości sanskryckich hymnów religijnych i ścisłego wegetarianizmu".
Podczas trwania ceremonii pudźari recytuję fragmenty tekstów religijnych, bóstwo nie jest już traktowane jako gość lecz bardziej jak mieszkaniec świątyni. Sługami są kapłani. Pudźę odprawiane na ważne uroczystości mają inny charakter i są bardziej rozbudowane od tych codziennych. Każdy rodzaj pudźy zamyka obrzęd arati - wywodzi się on z wedyjskiego rytuału ognia.
" Ceremoniał polega na wykonywaniu okrężnych ruchów trzymanymi w rękach zapalonymi tzw. lampami arati wokół wizerunków bogów. Knoty świec nasączone są ghi lub kamforą. Światło płomieni ofiarowuję się bóstwu, a w zamian za to w lampach gromadzi się jego dobroczynna moc. Następnie celebrans gestami skierowanymi ku uczestnikom ceremonii przelewa na nich boskie błogosławieństwo, skumulowane wcześniej w lampie. W czasie obrzędu na cześć bóstwa rozbrzmiewają specjalne pieśni arati".
Pudźa powiązana może być z Durgą. Wtedy takie święto nosi nazwę Durga Pudźa. Trwa kilka dni a podczas tego święta hindusi palą ogniska, modlą się, śpiewają i tańczą. Inauguracja święta nosi nazwę Bodhan, przed jej rozpoczęciem stawia się ogromne namioty- przypominające świątynie zwane pandalami. W środku buduję się ogromne ołtarze i rzeźby przedstawiające Durgę i przyjazne jej bóstwa podczas zwycięskiej walki z demonem Mahisasurą. Drugiego dnia świąt rano odbywa się ofiarowanie kwiatów- andźali.
" Każdego dnia świąt odbywa się bhog, czyli lunch. Jedzą wszyscy- i wierni i bóstwa. Aby Durga mogła spokojnie zjeść, zasłania się ją na ten czas ogromnymi białymi chustami".
Sindur khela- ostatni dzień świąt. Kobiety malują sobie nawzajem i Durdze sindur, co oznacza, że wraca do swojego męża. Karmią też bóstwa towarzyszące Durdze. Zaraz Durga wróci z domu ojca do domu męża. Powrót ten nazywa się baran. Później wiezie się rzeźby Durgi nad brzeg Gangesu bądź Jamuny, odprawia się tam ostatnie modły, tańczy się i wrzuca wizerunek bogini do wody.
niedziela, 13 lutego 2011
Jane Austen w wersji indyjskiej

Wczoraj na Ale Kino! widziałam film " Duma i uprzedzenie" z Aish. Film pełen kolorów i tańca..;) Bardzo mi tego brakowało! Oczywiście odbiegał od pierwotnej wersji angielskiej ale miał tyle uroku ;) Trzy siostry, matka koniecznie chcąca wydać każdą za mąż najlepiej za bogatego, przystojnego młodzieńca. Ojciec stojący jakby z boku. Piękne sari i krajobraz Złotej Świątyni. Śpiew na ulicach i typowe indyjskie wesele. Zamożny pan Darcy i jego przyjaciel hindus...:) Wyjazdy, niesnaski i wszystko co trzeba do stworzenia historii miłosnej. Film nie wysokich lotów ale coś ma w sobie, coś niewiarygodnie pozytywnego. Można dostrzec podobieństwo w niektórych postaciach i zabawnie się je porównuję. Pan Darcy oczywiście przystojny i zarozumiały ;) Lalita oczytana i odważna w swoich poglądach. Na koniec podwójny ślub :) Lekki film do obejrzenia z przyjaciółką. Mnie się bardzo podobał. ;)
Piosenka, którą od wczoraj nucę pod nosem ;)
piątek, 11 lutego 2011
Żony boga


"Pory roku wydawały się przychodzić w nieodpowiedniej kolejności, a ludzie przestali wykonywać swe obowiązki, nieustannie kłócili się i oszukiwali nawzajem przy najmniejszej okazji".
" Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu). Jego starszy brat, Dhritarasztra, był ślepy i z tego powodu nie mógł dziedziczyć tronu po swoim ojcu. Obaj bracia zostali wychowani przez Bhiszmę, wspaniałego nauczyciela, oddanego przyjaciela rodziny o nieskazitelnych przymiotach wojownika i wiernego sługi królestwa Hastinapury, jej długoletniego regenta. Chłopcy otrzymali od niego, wydawałoby się, modelowe wykształcenie i wiarę w etos warny ksiatrijów. A jednak to właśnie Bhiszma i ślepy Dhritarasztra, starszyzna rodu, ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do wojny. Ich winą było milczenie i brak umiejętności podejmowania właściwej decyzji we właściwym momencie.Po śmierci Pandu, jego pięciu synów zamieszkało na dworze stryja, korzystając z bogactwa całego rodu Kuru i mądrości Bhiszmy, który wychowując Kaurawów, został również nauczycielem Pandawów. Już wtedy, w dzieciństwie, synowie Dhritarasztry byli złośliwi w stosunku do swych kuzynów, a ich podstępne gierki i knowania doprowadziły do bratobójczej wojny. Ślepy Dhritarasztra uwielbiał swego syna Durjodhanę, nigdy nie sprzeciwiając się jego gruboskórnym wybrykom, pijaństwu, grubiaństwu i małostkowości, ale jednak juwaradżą, prawowitym następcą, uczynił jak nakazywało prawo najstarszego z braci Pandawów, Judhiszthirę. Zazdrość i dążenie do odzyskania władzy królewskiej doprowadziło do wojny".
Arawan, bóg czczony przez hidżra. Mahabharata ukazuję go umierającego podczas osiemnastego dnia wojny między kuzynami. Jedynym życzeniem Arawana jest wzięcie ślubu. Jednak żadna kobieta nie chcę się tego podjąć, nie chce zostać wdową już w kilka godzin po ślubie. Prośby Arawana wysłuchuję Krishna, który schodzi na ziemię pod postacią kobiety. - Mohini. Wiadomo nie od dziś że hidżra są w indyjskim społeczeństwie na marginesie. I żeby przeżyć często muszą trudnić się prostytucją. Raz do roku organizowany jest dla trzeciej płci konkurs piękności. Wtedy to wszyscy bez skrępowania mogą ubrać się w kolorowe sari i wreszcie poczuć się akceptowanym. Podczas konkursu nie prezentuję się tylko swoich wdzięków ale też sposoby na radzenie sobie z ludzkimi przytykami. Hidżra mają w zwyczaju modlić się w świątyni Sri Mariamman, gdzie kapłan udziela im symbolicznego ślubu z Arawanem. Kupują szklane bransolety oraz specjalne sznury, którymi obwiąże je kapłan na znak małżeństwa. Śluby odbywają się wieczorami przy dusznym zapachu kadzideł, nie myśli się wtedy o tym że za parę godzin zostanie się wdową. Dzięki ślubom oddaje się cześć bogu i jego pamięci. Nie tylko hidżra mogą zostać żoną Arawana. W niektórych wioskach żyją mężczyźni, którzy przebierają się w damskie ubrania i idą do świątyni prosić boga o płodność. Wierzą, że skoro chcą mieć więcej dzieci muszą wcielić się w kobietę. Jakby zobaczyć wszystko od drugiej strony. Po ceremonii zaślubin przychodzi czas żałoby. Rozbija się szklane bransolety - symbol małżeństwa. A hidżra pogrążają się w głębokim smutku.
Tylko raz do roku mogą poczuć się szczęśliwi, ważni...potem wracają na ulicę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)