czwartek, 19 lutego 2015

Devil na ulicach Warszawy


Kick od początku nie miał być w moim przekonaniu dobrym filmem, zakładałam że będzie pełen efektów specjalnych, kolorowym obrazem dla nastolatków. I wszystko co sobie założyłam niestety się sprawdziło. A nawet było jeszcze gorzej. Ale od początku…
W pierwszych scenach widzimy cudowną panoramę Warszawy-co oczywiście jest świetną promocją dla miasta i temu nie zamierzam zaprzeczać. Młoda Induska o pięknych długich włosach mieszka w obcym mieście, w obcym kraju wraz z rodzicami. Nie jest zbyt sprecyzowane czym dokładnie się zajmuje, albo po prostu ja tego nie wychwyciłam. Mieszka z rodzicami w pięknej rezydencji w samym środku Warszawy…
Marzy o prawdziwej miłości, zakochuje się w niesfornym, podstarzałym chłopaczku, który nie wie czym jest odpowiedzialność i obowiązek. Jednak te jego mięśnie! To pierwsza rzecz, która aż koli w oczy! Salman wygląda jakby był dosłownie nadmuchany! No, ale dobrze…zakochują się, przez moment są nawet szczęśliwi i dziewczyna zaczyna wierzyć, że chłopaczek może zmienić się w mężczyznę. Nic bardziej mylnego! Opuszcza ją by wieść w dalszym ciągu samotne życie, szukając Kick!
Na horyzoncie pojawia się przystojny policjant, który trafia do Warszawy podążając w ślad za groźnym bandytą. Z miejsca niemalże oświadcza się dziewczynie, a ona prawdopodobnie chcąc zapomnieć o byłym ukochanym zgadza się na ślub… Wszystko oczywiście się komplikuje…

Efekty specjalne jak najbardziej na plus, piosenki okazały się wielkim rozczarowaniem. Jakoś nie przekonał mnie taniec w podziemiach przy cieplnych rurach…Do tego ten straszny, sztywny Salman! Nie mogłam po prostu na niego patrzeć. Kartonowa podobizna w zupełności by wystarczyła a śmiem twierdzić, że nawet zagrałaby dużo lepiej. Fabuła przewidywalna i do bólu naiwna (kto widział ten wie mam nadzieję o czym mówię). A sama Warszawa? Cóż…miło było zobaczyć znajome kąty, polską policję ścigającą przestępcę. Ale dlaczego nikt nie mówił po polsku? Dlaczego przy stoliku w jednej ze scen siedziało kilku kibiców w biało czerwonych strojach? I po co był widoczny  ten Fakt na stojaku z prasą? Wszędzie flagi a główny bohater i tak w niemalże finałowej scenie jechał przez miasto brytyjskim, czerwonym autobusem. Pytam po co? mało mamy autobusów? Być może niektórzy uznają, że się czepiam jednakże według mojej opinii jest to zdecydowanie najgorszy film jaki obejrzałam w tym roku – aż się boję bo to dopiero początek. 

środa, 4 lutego 2015

Cudowne życie po życiu

Akcja filmu rozgrywa się na przedmieściach Londynu, gdzie dochodzi do serii zagadkowych morderstw. Ofiarami są ludzie w różnym wieku, o różnym statusie ekonomicznym i różnej płci. Łączy je tylko jedno! Wszyscy są Indusami.
Zamieszana we wszystko zostaje przeciętna rodzina- wdowa z dwójką dzieci; nierozgarniętym synem oraz wrażliwą, porzuconą przez narzeczonego córką. Matka ma jedno marzenie, aby przed śmiercią ujrzeć córkę szczęśliwą u boku tego właściwego mężczyzny. Jednak wszelkie jej starania spełzają na niczym, córka nie jest bowiem zbyt urodziwa i nikt nie ma ochoty się z nią umawiać. Ciągle dostaje kosza, a smutki i stresy topi w czekoladowych batonikach. Jednak w końcu przychodzi dzień, kiedy do ich domu puka odpowiedni mężczyzna…przystojny znajomy z dzieciństwa, detektyw w dobrze skrojonym garniturze. Prowadzi on śledztwo w sprawie pięciu morderstw, jedyne co wie to, to że morderca kimkolwiek jest potrafi gotować i zna się świetnie na przyprawach. Z biegiem czasu dowiaduje się jednak, że Rupi, która coraz bardziej przykuwa jego uwagę znała wszystkie ofiary…

Oczywiście nie zdradzę całej reszty, powiem tylko że nie jest to film wysokich lotów…Komedia, kryminał? Chyba też nie bardzo, choć są w nim momenty, które wywołają uśmiech. Taki lekki do obejrzenia z przyjaciółką (raczej dla zorientowanych w temacie indyjskiego kina). Przystojny detektyw może dużo zrekompensować ;) Moja ocena 5\10. 

czwartek, 29 stycznia 2015

Rani Mukerji w Polsce

Dziennikarze polscy...muszą się jeszcze dużo nauczyć... Dla tych, którzy nie widzieli. Banały, banały, banały...
Premiera filmu 30 stycznia! ;) 

sobota, 3 stycznia 2015

Uzbrojona i niebezpieczna


 Mardaani wyprodukowane przez Adityę Choprę opowiada historię indyjskich dziewcząt widzianą z perspektywy młodej policjantki z Wydziału Kryminalnego.  Shivani Shivaji Roy, odważna i nieprzejednana postanawia doprowadzić do końca sprawę znikających w tajemniczych okolicznościach młodych dziewcząt.
 Jest to niezwykle trudne w kraju, gdzie kobiety traktowane są jak obywatele drugiej kategorii. Film pokazuje w sposób dobitny i nad wyraz prawdziwy jak wygląda życie tysiąca dziewcząt w Indiach.
 Zupełnie bezbronnych i pozbawionych niekiedy szansy na lepszy los. Korupcja, handel narkotykami oraz ludźmi, to z tym przyszło się zmierzyć Shivani.
 Jednak ona jest nieugięta! W brawurowy sposób pokonuje wszelkie trudności, stereotypy. Uzbrojona i zdeterminowana dociera w końcu do źródła problemu...Jest to film, który powinna obejrzeć każda kobieta (nie tylko indyjska), film o odwadze, poświęceniu, ale również o brutalności dzisiejszego świata i jego bezwzględności. Ukazuje straszną prawdę o procederze handlu kobietami, lecz także daje nadzieje. Nadzieje, na to że kobieta nie musi czuć się bezbronna, bać we własnym kraju, że może chodzić w czym chce i kiedy chce, że nie jest od nikogo zależna.
 A przede wszystkim, że wszystko zależy tylko od niej samej. Jest to mądry i wzruszający obraz dzisiejszej rzeczywistości. Opowiada o silnej kobiecie, która się nie poddała…mimo a może przede wszystkim dlatego, że wielu chciało by to uczyniła. Twarda i wysportowana Rani może być inspiracją do zmiany dla wielu indyjskich dziewcząt i kobiet. POLECAM!