niedziela, 13 lutego 2011

Jane Austen w wersji indyjskiej


Wczoraj na Ale Kino! widziałam film " Duma i uprzedzenie" z Aish. Film pełen kolorów i tańca..;) Bardzo mi tego brakowało! Oczywiście odbiegał od pierwotnej wersji angielskiej ale miał tyle uroku ;) Trzy siostry, matka koniecznie chcąca wydać każdą za mąż najlepiej za bogatego, przystojnego młodzieńca. Ojciec stojący jakby z boku. Piękne sari i krajobraz Złotej Świątyni. Śpiew na ulicach i typowe indyjskie wesele. Zamożny pan Darcy i jego przyjaciel hindus...:) Wyjazdy, niesnaski i wszystko co trzeba do stworzenia historii miłosnej. Film nie wysokich lotów ale coś ma w sobie, coś niewiarygodnie pozytywnego. Można dostrzec podobieństwo w niektórych postaciach i zabawnie się je porównuję. Pan Darcy oczywiście przystojny i zarozumiały ;) Lalita oczytana i odważna w swoich poglądach. Na koniec podwójny ślub :) Lekki film do obejrzenia z przyjaciółką. Mnie się bardzo podobał. ;)


Piosenka, którą od wczoraj nucę pod nosem ;)

piątek, 11 lutego 2011

Żony boga




"Pory roku wydawały się przychodzić w nieodpowiedniej kolejności, a ludzie przestali wykonywać swe obowiązki, nieustannie kłócili się i oszukiwali nawzajem przy najmniejszej okazji".

" Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu). Jego starszy brat, Dhritarasztra, był ślepy i z tego powodu nie mógł dziedziczyć tronu po swoim ojcu. Obaj bracia zostali wychowani przez Bhiszmę, wspaniałego nauczyciela, oddanego przyjaciela rodziny o nieskazitelnych przymiotach wojownika i wiernego sługi królestwa Hastinapury, jej długoletniego regenta. Chłopcy otrzymali od niego, wydawałoby się, modelowe wykształcenie i wiarę w etos warny ksiatrijów. A jednak to właśnie Bhiszma i ślepy Dhritarasztra, starszyzna rodu, ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do wojny. Ich winą było milczenie i brak umiejętności podejmowania właściwej decyzji we właściwym momencie.Po śmierci Pandu, jego pięciu synów zamieszkało na dworze stryja, korzystając z bogactwa całego rodu Kuru i mądrości Bhiszmy, który wychowując Kaurawów, został również nauczycielem Pandawów. Już wtedy, w dzieciństwie, synowie Dhritarasztry byli złośliwi w stosunku do swych kuzynów, a ich podstępne gierki i knowania doprowadziły do bratobójczej wojny. Ślepy Dhritarasztra uwielbiał swego syna Durjodhanę, nigdy nie sprzeciwiając się jego gruboskórnym wybrykom, pijaństwu, grubiaństwu i małostkowości, ale jednak juwaradżą, prawowitym następcą, uczynił jak nakazywało prawo najstarszego z braci Pandawów, Judhiszthirę. Zazdrość i dążenie do odzyskania władzy królewskiej doprowadziło do wojny".
Arawan, bóg czczony przez hidżra. Mahabharata ukazuję go umierającego podczas osiemnastego dnia wojny między kuzynami. Jedynym życzeniem Arawana jest wzięcie ślubu. Jednak żadna kobieta nie chcę się tego podjąć, nie chce zostać wdową już w kilka godzin po ślubie. Prośby Arawana wysłuchuję Krishna, który schodzi na ziemię pod postacią kobiety. - Mohini. Wiadomo nie od dziś że hidżra są w indyjskim społeczeństwie na marginesie. I żeby przeżyć często muszą trudnić się prostytucją. Raz do roku organizowany jest dla trzeciej płci konkurs piękności. Wtedy to wszyscy bez skrępowania mogą ubrać się w kolorowe sari i wreszcie poczuć się akceptowanym. Podczas konkursu nie prezentuję się tylko swoich wdzięków ale też sposoby na radzenie sobie z ludzkimi przytykami. Hidżra mają w zwyczaju modlić się w świątyni Sri Mariamman, gdzie kapłan udziela im symbolicznego ślubu z Arawanem. Kupują szklane bransolety oraz specjalne sznury, którymi obwiąże je kapłan na znak małżeństwa. Śluby odbywają się wieczorami przy dusznym zapachu kadzideł, nie myśli się wtedy o tym że za parę godzin zostanie się wdową. Dzięki ślubom oddaje się cześć bogu i jego pamięci. Nie tylko hidżra mogą zostać żoną Arawana. W niektórych wioskach żyją mężczyźni, którzy przebierają się w damskie ubrania i idą do świątyni prosić boga o płodność. Wierzą, że skoro chcą mieć więcej dzieci muszą wcielić się w kobietę. Jakby zobaczyć wszystko od drugiej strony. Po ceremonii zaślubin przychodzi czas żałoby. Rozbija się szklane bransolety - symbol małżeństwa. A hidżra pogrążają się w głębokim smutku.
Tylko raz do roku mogą poczuć się szczęśliwi, ważni...potem wracają na ulicę.


wtorek, 8 lutego 2011

Święto wiosny


W Indiach jest obchodzone święto wiosny czyli Basant Panchami ( Wasant Panczami).
Według hindusów kończy się zima i rozpoczyna krótka wiosna :)
Podczas trwającego święta czczona jest bogini
Saraswati. Ludzie witają wiosnę w żółtych barwach, obdarowują się prezentami z bukietów kwiatowych i słodyczy. Trwają uroczystości w świątyniach. Mówiąc o rozpoczynającej się wiośnie kupiec z delhijskiego bazaru zauważa:

"Wiosna oznacza, że nie będzie już chłodów i nie będzie upałów. To będzie bardzo krótki czas. Wiosna jest przyjemna, ale ludzie wolą cieplejszą porę roku."


sobota, 5 lutego 2011

Nie tylko Corrida


Wydarzenie, które co roku przyciąga tysiące ludzi. Wydarzenie, na które czeka się niecierpliwie i ciężko się do niego przygotowuję. Jallikatt czyli walka z bykiem. Walka z własnymi słabościami, lękiem i śmierciom. Liczy się prestiż i uznanie społeczeństwa, dobro rodziny im więcej odniesionych ran tym lepiej. Dotychczas walka byków kojarzyła mi się wyłącznie z Hiszpanią aż do wczoraj kiedy to ujrzałam w telewizyjnym programie walczących hindusów. Jeden z najstarszych sportów, Sąd Najwyższy rozważa możliwość całkowitego zakazu uprawiania tej dyscypliny. Indyjska walka z bykiem różni się od tej, którą znamy z Hiszpanii.

W Jallikatt byk nie zostaje zabity, człowiek nie używa przeciw niemu broni. Zwierzę jest traktowane z szacunkiem jako równy człowiekowi. Przed wejściem na arenę byki są ozdabiane- kolorowym proszkiem tym samym, którego używa się podczas święta Holi a także girlandami z kwiatów. Podobno tradycja walki z bykiem w Indiach sięga 400 lat, co by oznaczało że jest starsza od tej z Hiszpanii. Jak wygląda taka walka? Byk wypuszczany jest na otwartą przestrzeń, kilka osób gołymi rękoma stara się go oswoić, kontrolując jego rogi. Nie zawsze jest to możliwe wszystko zależy od siły i złości byka. Chodzi o to żeby jak najdłużej i najwięcej razy dotknąć byka zanim ten będzie mógł zrobić krzywdę zawodnikowi. Ten kto tego dokona zostaje zwycięzcą. Walki zazwyczaj odbywają się w wioskach w ramach festiwali, tylko mężczyzna ma prawo zmierzyć się z bykiem. Kobiety podczas walk siedzą w domu lub w świątyni i modlą się o szczęśliwy powrót mężów, braci lub synów... Oczywiście odbywają się szkolenia byków a raczej wtedy jeszcze cieląt. Nie każdy może się z nimi zmierzyć dużo zależy od silnej woli i odwagi bez tego nie da się wejść na arenę i stanąć oko w oko ze zwierzęciem, które może nawet zabić. Mimo oczywistego niebezpieczeństwa walka przyciąga nie tylko mieszkańców...liczy się wygrana niekiedy za wszelką cenę... Po raz kolejny Indie mnie zaskoczyły...

wtorek, 25 stycznia 2011

CHAK DE INDIA !!

W październiku po wielu kontrowersjach związanych z przygotowaniami odbyły się w Delhi XIX Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej.
Znalazłam ciekawy artykuł poświęcony temu wydarzeniu. Ale dlaczego postanowiłam o tym napisać? Otóż hymn Igrzysk skomponowany przez A.R. Rahmana miał być lepszy niż Waka,Waka. Nie jest...spodziewałam się czegoś zupełnie innego, czegoś z tzw. ogniem. Dostałam hmm...wydmuszkę ładnie opakowaną ale pustą w środku...
Zachęcam do oceny i komentarzy.


niedziela, 23 stycznia 2011

Koffee with Karan...

Co się stało z kinem Bollywood? To pytanie nasuwa mi się po obejrzeniu filmu na podstawie scenariusza Karana Johara. Amerykanizacja widoczna na każdym kroku...brak kolorów tylko rażąca po oczach biel. Czas trwania mniejszy niż dwie godziny...Gdzie się podziały filmy na które trzeba było przeznaczyć połowę dnia ? Gdzie kolorowe, melodyjne piosenki? Miłość i ślub...w wielkim domu bogato przystrojonym? "We are family" jest przykładem tego jak kino indyjskie się zmienia i w tym przypadku nie jestem pewna czy na dobre...Bollywood staje się za bardzo Hollywoodzkie co wydaję mi się mija się z celem.
Zawsze uważałam że to co robi Karan jest dobre, że musi takie być. W końcu to on jest reżyserem
"Czasem słońce, czasem deszcz ", "Nigdy nie mów żegnaj", i scenarzystą do " Gdyby jutra nie było". No i oczywiście " My name is Khan"... Jednak po tym "dziele" jakim jest " We are family" powoli zmieniam zdanie. Masówka - tak to mogę określić...i co w tym wszystkim robi Kajol? Nie pojęte... Historia powielona, schematyczna do bólu. Wszystko rozgryzłam już mniej więcej w połowie filmu. Oparta na prostych ludzkich odruchach i emocjach. I nie powiem że nie dało się popłakać bo dało ale tak jak mówię jest to po prostu żerowanie na ludzkich emocjach. Wydaję mi się iż Johar doskonale o tym wiedział dlatego przyłożył rękę do czegoś tak prostego i tandetnego za razem. Śmiem twierdzić, że zrobił to tylko i wyłącznie dla kasy...szkoda tylko że po drodze zagubił gdzieś sens i radość indyjskiego kina.
Jestem na nie...

wtorek, 18 stycznia 2011

Udi..- obudź się...

Udało mi się zobaczyć " Guzaarish" i jestem zachwycona !! Fantastyczny, mądry film ze wspaniałą muzyką. Nie mam się do czego przyczepić. Już wcześniej, jeszcze przed obejrzeniem spodobała mi się piosenka "Udi" ale gdy do słów i melodii doszedł obraz...cóż powaliło mnie na łopatki... CUDOWNA AISH !! Nie mogłam oderwać od niej oczu. Gorąco polecam ! :)